***Perspektywa Ani***
Obudziłam się w miękkim, ciepłym i przyjemnym miejscu. Otworzyłam leniwie oczy, podnosząc się do pozycji siedzącej. Moje ciało spięło się, gdy dostrzegłam że jestem w zupełnie nieznanym mi miejscu. Po chwili drzwi od pokoju otworzyły się i stanął w nich wysoki brunet. Z przyzwyczajenia spuściłam głowę zasłaniając twarz włosami. Chłopa k uśmiechną się na mój widok.
-Widzę że księżniczka się już obudziła.-powiedział radośnie siadając na skraju łóżka na którym spałam. Patrzyłam na niego spod włosów. -Nie bój się.-szepnął dotykając mojego kolana. Czując jego dotyk odskoczyłam mało nie spadając z łóżka. Chłopak szybko zabrał rękę i wstał.
-Ja... bardzo dziękuje za wszystko, ale... powinnam już iść.-westchnął i wskazał mi ręką żebym poszła za nim. Zaczęłam niepewnie stawiać kroki. Nie mam pojęcia czemu moi kogoś przypominał. Jednak za nic nie mogłam go sobie przypomnieć. Po chwili znaleźliśmy się przy wyjściu.Wsunęłam na nogi podarte już trampki, a chłopak podał mi bluzę i jakąś karteczkę.
-Zapisałem Ci mój numer. Dzwoń w każdej chwili.-powiedział uśmiechając się. Otworzyłam drzwi, lecz jeszcze na chwilę odwróciłam się i powiedziałam:
-Dziękuję, za wszystko.-i wyszłam nie pozostawiając po sobie śladu. Gdy tylko spojrzałam przed siebie od razu poznałam okolicę. Zaczęłam się kierować w stronę parku. Nie miałam zamiaru wracać do domu, ale nie zostałabym również w domu tego chłopaka. I tak za dużo robię kłopotów...
Dwa dni później:
***Perspektywa Jasia***
Siedziałem na kanapie wpatrując się w telewizor. Po chwili usłyszałem dzwonek do drzwi, więc wstałem i skierowałem się w tamtą stronę. Kolejne głośne dźwięki spowodowały moje chwilowe rozdrażnienie. Przyspieszyłem kroku i po chwili znajdowałem się przy drzwiach. Otworzyłem je delikatnie, a zza nich dosłownie wskoczyła na mnie dziewczyna. Ania wręcz dusiła się łzami.
-Spokojnie. Hej!-powiedziałem do jej ucha. Wziąłem ją delikatnie na ręce i kopnięciem zamknąłem drzwi. Skierowałem się do salonu, gdzie usiadłem na kanapie kładąc dziewczynę na swoich kolanach, tuląc ją do siebie. Po kilku minutach uspokoiła się. -Powiedz teraz co się stało.
-Bo... mój ojciec on...-nie mogła się wysłowić. Znów zalała się łzami. Mocno przytuliłem ją do siebie. -Próbował mnie zgwałcić.-szepnęła. Nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. Podniosłem ją i posadziłem obok, a sam gwałtownie wstałem, wplątując palce we włosy.
-Chyba sobie jaja robisz! Kurwa zabije skurwiela!-krzyczałem. Dziewczyna widocznie się spięła,a je oddech przyspieszył, o ile jeszcze było to możliwe. Chyba się mnie przestraszyła. Chyba?! Kurwa drę mordę na cały dom i dziwie się, że ona się boi?! Ja czasami na prawdę powinienem się leczyć. Usiadłem obok, znów biorąc dziewczynę na ręce.
-Ja... głupio mi o to pytać, ale... mogłabym tu zostać? Tylko na jedną noc. Wolałabym nie chodzić dziś po mieście.- szepnęła.
-Dziewczyno ty się jeszcze pytasz?! Nie myślisz chyba, że bym cie wypuścił w takim stanie?!-podniosłem delikatnie głos, lecz nie na tyle by ją wystraszyć.-Choć pokaże ci gdzie jest łazienka, a później porozmawiamy.-powiedziałem, a Ania podniosła się i poszła za mną, ocierając łzy. Chwilę później staliśmy już przy pomieszczeniu. -Tu masz łazienkę, a ja za chwilę przyniosę Ci jakieś ubrania.-powiedziałem i opuściłem dziewczynę , kierując się do jednego z pokoi. Wyjąłem z szafy pierwsze z wierzchu spodenki i bluzkę i wróciłem do Ani. Podałem jej ubrania i wyszedłem. Wróciłem do salonu i usiadłem na kanapie wyciągając telefon i pisząc do mojego najlepszego przyjaciela-Filipa.
______________________________________________________________________
Przepraszam, że krótki, ale pisałam go na szybko.Na razie rozdziały będą się pojawiały w piątki, ponieważ chcę napisać kilka rozdziałów w przód na wypadek sytuacji, która się wydarzyła ostatnio. A mianowicie mój komputer był w naprawie, a na telefonie (nie wiem dlaczego) nie mogłam pisać rozdziału.
Okiś, okiś, wszystko jest zrozumiałe. Rozdział jest supi c:
OdpowiedzUsuńlovegame-jdabrowsky.blogspot.com