niedziela, 27 grudnia 2015

Rozdział 8

Jednak po kilku minutach zerwałam się słysząc głośny trzask drzwiami. Po chwili Jasiek wparował niczym opętany do pokoju. -Co ty tu jeszcze robisz?! Kazałem Ci przecież wypierdalać! Odpierdol się od mojego życia raz na zawsze!

Patrzyłam na niego jak osłupiała, nie wiedząc co się dzieje. Czy zrobiłam coś źle? Pospiesznie wstałam z łóżka, zbierając swoją walizkę i omijając chłopaka, który stał z zaciśniętą szczęką. Łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Zbiegłam szybko na dół, czując jak chłopak podąża za mną. Wsunęłam na siebie buty i bluzę i wyszłam z mieszkania. Za sobą usłyszałam jeszcze:
-I nigdy więcej tu nie wracaj.-Aż zakręciło mi się w głowie od tych wszystkich słów wypływających z jego ust. Nie wiem co zrobiłam, ale mogłam się domyślić, że tak to się skończy. Przecież nikt nie wytrzymałby ze mną tyle czasu. Stanęłam przed domem chłopaka, zastanawiając się co zrobić dalej. Pomimo wcześniejszej słonecznej pogody, teraz na niebie znajdowały się deszczowe chmury. Miałam nadzieje, że szybko nie zacznie padać. Przypomniała mi się komórka od Janka, która wciąż była w mojej kieszeni. Wyciągnęłam ją i wybrałam numer do Filipa. Po kilku sygnałach chłopak odebrał.
-Halo?-powiedział.
-Nie przeszkadzam?-zapytałam, starając się by mój głos się nie złamał od guli w gardle.
-Ania? Nie, oczywiście, że nie. Stało się coś?-spytał troskliwie. I w tym momencie nie ukrywałam już emocji i wszystko co siedziało we mnie zaczęło wydostawać się na zewnątrz. Szlochałam w słuchawkę, dławiąc się łzami, a chłopak nie wiedząc o co chodzi wypytywał o wszystko.-Ania, uspokój się! Gdzie jesteś? Za chwilę po ciebie przyjadę.-powiedział spokojnym, lecz zmartwionym głosem.
-Koło domu Janka, tylko nic mu nie mów, proszę.-szepnęłam.
-Zaraz tam będę.-oznajmił, po czym usłyszałam dźwięk zakończenia rozmowy. Wszystko w jednej chwili zaczęło się sypać. Gdy dowiedziałam się, że Janek to "mój Janek", z którym spotykałam się te kilka lat temu, byłam cholernie szczęśliwa, choć nie było tego po mnie widać. Miałam nadzieję, że może coś z tego wyjdzie. Że zrozumie mnie i może do siebie wrócimy, ale w jednej chwili straciłam jego, dach nad głową i sens do życia. Bo dla kogo mam żyć skoro rodzice... w sumie nie są rodzicami, przyjaciół nie mam, a siostra to ździra bez uczuć? Stałam kilka minut bez ruchu, wpatrując się w jeden punkt przede mną. Nim sie zorientowałam Filip był już koło mnie.-Wytłumacz mi co się stało.-powiedział, a ja żuciłam się na niego tuląc jak najmocniej. Nic nie poradzę, taka już jestem. Potrzebowałam ciepła drugiej osoby.-Hej, spokojnie zaraz zabiorę Cie do mnie, ale powiedz co się stało i dlaczego nie jesteś u Janka. -Spojrzałam w jego oczy które były bardzo podobne do Jaśka tylko... ostatnie co wiedziałam w oczach chłopaka to ból i złość. A u Filipa było zupełnie inaczej. Widziałam w nich zmartwienie i współczucie. Gdy zorientowałam się, że chłopak czeka na odpowiedź pokiwałam tylko głową.
***
Siedziałam w samochodzie chłopaka. Dowiedziałam się, że razem z Jankiem jeżdżą na motorach. Brunet nigdy o tym nie wspominał. Kilka minut później byliśmy już przed domem Filipa. Jego dom podobnie jak Janka wydawał się ogromny. Zdziwiło mnie to, jak bardzo są do siebie podobne. Wnętrze było urządzone w stylu typowo nowoczesnym, gdzie przeważał czarny kolor. Chłopak zaprowadził mnie do pokoju, który zupełnie różnił się od reszty. Był cały błękitny z nutką fioletu, urządzony typowo dziewczęco. 
-Dziękuję. Tylko...proszę nie mów nic Jaśkowi.-poprosiłam chłopaka, który westchnął siadając na wielkim łóżku, usadzając mnie obok.
-Posłuchaj. Bardzo nie podoba mi się to jak on Cię potraktował i zamierzam mu to powiedzieć. Jasiek nie zrobiłby tego tak po prostu. Musiał mieć jakiś powód.-powiedział.
-Sądzisz, że to moja wina?-spytałam ze smutkiem. Może i ma rację.
-Nie, oczywiście, że nie. Chodzi mi o to, że muszę z nim porozmawiać. Inaczej nie dowiem się dlaczego tak zrobił, ok?-pokiwałam głową.
-Tylko ja się boję, że on będzie na mnie zły i coś mi zrobi.-szepnęłam cichutko. 
-Obiecuję, że nic ci nie zrobi. Nie byłby do tego zdolny, poza tym ja będę obok.-zapewnił. Ponownie pokiwałam głową.-Może się prześpij, albo połóż. Ja będę na dole. Znajdziesz mnie.-powiedział wychodząc z pokoju...
***Perspektywa Janka***
Siedziałem przed telewizorem, nerwowo tupiąc nogą. Nie mogłem ochłonąć po tym co się stało. Usłyszałem dzwonek telefonu. Wkurwiony podniosłem się z fotela, idąc w stronę dźwięku. Po chwili jednak wróciłem do tego samego miejsca, uderzając nogą w ścianę, gdy nie mogłem znaleźć przedmiotu. Usiadłem nerwowo na kanapie, rzucając poduszką leżącą obok. Przekląłem pod nosem, zauważając telefon, który jeszcze przed chwilą znajdował się pod poduszką. Widząc, że dzwoni Filip, szybko przesunąłem palcem po ekranie, odbierając połączenie.
-Co?!-krzyknąłem.
-Stary musimy pogadać.-powiedział, a ja  już wiedziałem, że to będzie trudna rozmowa.
-O co chodzi?-powiedziałem trochę spokojniej, choć nadal byłem cholerni wkurwiony.
-Przyjedź do mnie.-powiedział.
-Będę za dziesięć minut. -mruknąłem, zakańczając połączenie. Wsadziłem telefon do kieszeni, zabierając tylko kurtkę i klucze i wyszedłem z domu. Wsiadłem na motor i odjechałem. To była jedyna rzecz na jaką miałem ochotę. Tylko szybka jazda na  tym cudeńku potrafiła mi "pomóc". Czułem się wolny i oddzielony od świata. Gwałtownie przyśpieszyłem, wyprzedzając jadące przede mną samochody. Chwilę później byłem już przed domem Filipa. Zsiadłem z motoru i bez pukania wszedłem do siedziby mojego kumpla. Chłopak popatrzył tylko na mnie kręcąc głową.-Co?! Mam zły dzień. Mów po co Ci jestem potrzebny.-mruknąłem od niechcenia.
-Możesz mi wytłumaczyć czemu Ania musiała do mnie dzwonić, bo wyrzuciłeś ją z domu?-zapytał, a we mnie zaczęło buzować bardziej niż wcześniej.
_______________________________________________________
Witam w 8 rozdziale. Mam nadzieje, że się podoba ;) Zapraszam do komentowania i z góry dziękuję za wszystkie kom.

piątek, 25 grudnia 2015

Rozdział 7

-Ja nie będę miała z czego Ci potem oddać.-powiedziałam zawstydzona.  -A czy ktoś kazał Ci oddawać?-zapytał. Pokręciłam przecząco głową.-Uznaj to za prezent za długie lata samotności.-powiedział uśmiechając się. Patrzyłam w jego oczy, dalej się wahając.-No nie daj się prosić.-ostatecznie zgodziłam się, oczywiście pod lekkim szantażem z jego strony. Miałam nadzieję, że będę miała jakąś zabawę z tego wyjazdu, że spędzę ten czas miło... Jeszcze nie wiedziałam jak bardzo się myliłam.

Następnego dnia:
Obudziło mnie delikatne szturchanie za ramę. 
-Maamoooo, mogę nie iść dzisiaj do szkoły?-powiedziałam nieświadomie. W odpowiedzi usłyszałam tylko śmiech. Otworzyłam leniwie oczy, parząc na osobę, która bezczelnie przerwała mi sen. Na twarz Janka padały promienie słoneczne, przez które wydawał się on jeszcze piękniejszy. Podniosłam się do pozycji siedzącej, by mieć na niego lepszy widok.-Co?!-podniosłam delikatnie głos.-Co takiego się stało, że musiałeś mnie obudzić?!-jęknęłam rozpaczliwie, rzucając się na łóżko z zamiarem ponownego uśnięcia. Niestety nie było mi to dane, gdyż nie całą minutę później, poczułam czyjąś dłoń owiniętą wokół mojej kostki. Chłopak zaczął ciągnąc mnie po łóżku, a gdy już miałam zderzyć się z twardą strukturą podłogi, moje ciało zostało otulone przez jego ciepłe dłonie, które podniosły mnie, nie pozwalając upaść. Chłopak od razu zaczął kierować się do kuchni. Zaniemówiłam, gdy zobaczyłam cały zapełniony jedzeniem stół. -To... to dla mnie?-zapytałam, lekko się wahając. 
-Oczywiście, że dla ciebie.-zaśmiał się. Ooo on nawet śmieje się uroczo... Nie! Ania spokój! Ty nie możesz się w nim zakochać! Chłopak puścił mnie, stawiając na ziemi. 
-Ale ja... nie jestem głodna.-szepnęłam, zajmując jedno z miejsc przy stole.
-Ok, musimy porozmawiać.-powiedział spokojnie. Mi jednak od razu zaczęły trząść się ręce.-Posłuchaj, ja nie jestem taki głupi za jakiego mnie uważasz. Myślisz, że nie zauważyłem, że przestałaś jeść?! Przecież to widać. Powiedz mi wszystko co Cię teraz gnębi. Dlaczego nie jesz, czemu się mnie boisz i co masz zamiar z tym wszystkim zrobić. Masz mi to wytłumaczyć w tej chwili.-powiedział na jednym tchu. Patrzyłam na niego, nie wiedząc co zrobić. Otworzyłam usta z zamiarem odpowiedzi, lecz po chwili znów je zamknęłam, nie mając nic ciekawego do powiedzenia. Oczy chłopaka wciąż wlepione były we mnie, a ja nadal nie wiedziałam co powiedzieć. Po kilku minutach ciszy, postanowiłam wyjaśnić mu wszystko, co wydarzyło się od naszego rozstania i dlaczego z buntowniczki stałam się małą dziewczynką, która boi się wszystkiego.
-Odkąd wyprowadziłam się z Legnicy, stałam się osobą bardzo zamkniętą w sobie. Straciłam najważniejszą osobę w moim życiu. Ciebie.-utrzymywałam z nim kontakt wzrokowy.-Chociaż po jakichś dwóch latach chciałam znaleźć sobie osobę której będę mogła się zwierzyć, pogadać. Szczególnie po tym jak ojciec zaczął się nade mną znęcać. Jednak zawszę, gdy komuś zaufałam okazywało się, że chciała dowiedzieć się tylko czegoś o mnie, by później ośmieszyć mnie w oczach innych. Raz nawet pobili mnie za to, że nie jestem jak moja siostra...Zawsze byłam do niej porównywana. I pomimo, że byłyśmy niemal identyczne, to zawsze ja byłam ta gorsza. Powtarzano mi w domu, że sprawiam same kłopoty, że wydali na mnie już i tak za dużo pieniędzy.-coraz więcej wspomnień wracało do mojej głowy. Łzy same zaczęły płynąć po policzkach, a chłopak który już zdążył wziąć mnie na swoje kolana, zaczął ścierać je delikatni- Po tym wszystkim straciłam zaufanie do ludzi. Wszystkiego zaczęłam się bać, a przez to, że byłam zawsze za wszystko obwiniana sama zaczęłam się obwiniać. Tu nie chodzi o ciebie...nie boje się ciebie. Boje się ludzi.-wtulona w ciało Janka, cała zapłakana. Nie potrafiłam powiedzieć co wtedy czułam. I to nie był smutek. Nie mam pojęcia co. Może bezradność(?)W każdym razie po 15 minutach, gdy moje policzki wyschły już od łez, zaczęłam delikatnie się podnosić. Jednak żelazny uścisk Janka nie pozwalał mi na to.-Jaś...-spojrzał na mnie wyczekująco.-Bo...mogę u ciebie zostać. Prawda?-zapytałam niepewnie.
-Oczywiście.-odpowiedział szybko.
-To chciałam iść do domu, żeby wziąć jakieś ubrania.-powiedziałam. Chłopak tylko pokiwał głową, po czym mnie przytulił. Muszę przyznać. Zdziwił mnie ten gest. Jeszcze chwilę trwaliśmy w uścisku i chłopka mnie puścił.
 -A, bym zapomniał.-wstał i skierował się do jakiejś szuflady, wyjmując z niej jakieś pudełko. Gdy spojrzałam na etykietę już wiedziałam, że to telefon. 
-Nie wezmę tego.-powiedziałam szybko. On tylko się zaśmiał, wpychając mi telefon do rąk. -Weźmiesz. I tak będę Ci go dawał dopóki go nie przyjmiesz. Masz tam zapisany mój numer i Filipa. Zawsze możesz do nas dzwonić. Uprzedziłem go. Jakbym ja nie odbierał oczywiście... Choć wątpię.-Rzuciłam się na chłopaka tuląc go mocno do siebie. Posłałam mu szczery uśmiech i wstałam z jego kolan kierując się na górę.-Ale bez śniadania nie wyjdziesz.-powiedział stanowczo. Zaśmiałam się siadając znów przy stole.
***
Dwie godziny później byłam już gotowa do wyjścia. Pożegnałam się tylko z Jankiem i opuściłam dom. "Mieszkałam" bardzo niedaleko, więc bardzo dobrze rozpoznawałam okolice. To nie mógł być przypadek, że Jaś mieszka ze dwie ulice dalej. Nie znał mojego adresu. Nie mieliśmy kontaktu. To nie mógł byś przypadek. Bardzo mnie to ciekawiło. Nim się obejrzałam stałam już pod domem. Niepewnie chwyciłam klamkę i pociągnęłam ją, wchodząc do środka. W domu panowała spokojna atmosfera. Ale gdy mnie zobaczą nie będzie już tak miło. Jak najszybciej podreptałam na górę do mojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy walizkę i spakowałam w nią najpotrzebniejsze rzeczy. Ubrania, bieliznę, kosmetyczkę i jakieś oszczędności. Nie wiem jak mi się to udało, ale zdążyłam wyjść niezauważona. Wracając wstąpiłam do jakiegoś sklepu kupując coś dla Janka. Zanim się spostrzegłam byłam już w domu. Nie było nigdzie Janka, co trochę mnie zdziwiło. Wróciłam do pokoju, który dzieliłam z chłopakiem, odkładając walizkę koło łóżka. Położyłam się na nie, a oczy same zaczęły mi się zamykać. Jednak po kilku minutach zerwałam się słysząc głośny trzask drzwiami. Po chwili Jasiek wparował niczym opętany do pokoju.
-Co ty tu jeszcze robisz?! Kazałem Ci przecież wypierdalać! Odpierdol się od mojego życia raz na zawsze!
_______________________________________________________
Witam, dziś rozdział trochę dłuższy. Mam nadzieję, że się podoba ;) Następny rozdział pojawi się za dwa dni. A później wracamy do poprzedniego dodawania czyli w piątki. Zachęcam do komentowania.

czwartek, 24 grudnia 2015

Rozdział 6

WCZORAJ WIECZOREM DODAŁAM TEN ROZDZIAŁ NA BLOGA DZISIAJ ZAGLĄDAM I NIE MA! NIE WIEM JAK TO JEST MOŻLIWE PPRZEPRASZAM :'(
-Ej, co się dzieje?-zapytałem, nawet nie oczekując odpowiedzi. -Połóż się.-rozkazałem, delikatnie popychając dziewczynę. Położyłem rękę na podbrzuszu Ani, masując je delikatnie. Dziewczyna zaczęła oddychać trochę spokojniej. Szybko wstałem kierując się do kuchni. Nalałem do szklanki wody i udałem się z powrotem do pokoju. Po drodze wziąłem z łazienki  pudełko z tabletkami przeciwbólowymi. Wróciłem do dziewczyny i podałem jej szklankę z wodą i leki.-Połknij to.-powiedziałem. Ania posłusznie wykonała polecenie. Nie minęło pięć minut, a usłyszałem dzwonek do drzwi...

 Szybko podszedłem do drzwi i otworzyłem je.
-Siema stary.-powiedział Filip. Kiwnąłem głową, by wszedł. -Ej, co jest? Marnie wyglądasz.-wzruszyłem tylko ramionami.
-Ania się źle czuję. I słabo wygląda.-powiedziałem niechętnie.
- Strasznie się o nią martwisz.-powiedział podejrzliwie.- Stary czy ty się przypadkiem nie zakochałeś?-zapytał, a stanąłem jak wryty patrząc przed siebie. Czy to po mnie aż tak widać?!
***Perspektywa Ani***
Po kilku minutach, gdy brzuch przestał mnie już boleć, ubrałam się w bluzkę Janka i leginsy, które miałam na sobie poprzedniego dnia i zeszłam na dol do chłopaka. W salonie zastałam Janka i innego chłopaka, który był prawdopodobnie jego przyjacielem, o którym mi opowiadał. Chłopaki zawiesili na mnie swój wzrok. 
-Ja...przepraszam.-szepnęłam i odwróciłam się, z zamiarem powrotu do pokoju. 
-Czekaj. Gdzie uciekasz?-zapytał Jasiek. Odwróciłam się.-Już wszystko dobrze? Nic cię nie boli?-pokręciłam przecząco głową, na co się uśmiechnął.-Ładnie Ci w mojej bluzce.-powiedział chichrając się pod nosem. Jak zawsze musiałam spalić buraka. -To jest Filip.-powiedział wskazując ręką na chłopaka, stojącego tuż obok. 
-Miło poznać. Jasiek dużo mi o tobie opowiadał.-powiedział, na co dostał kuksańca w bok od Jaśka. Dużo o mnie opowiadał? Ooo. Miło. Chłopak podał mi rękę, którą niepewnie uściskałam.
-Ania.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy. 
***
Leżałam głową na kolanach Jaśka. Pomimo wczesnej godziny byłam bardzo śpiąca. Chłopaki gadali i śmiali się, a ja po prostu leżałam z zamkniętymi oczami, rozmyślając nad życiem. Byłam ciekawa wielu rzeczy. Ile spędzę u Janka? Czy wrócę kiedyś do domu? A może chociaż raz w życiu mi się poszczęści i będę miała normalny dom, o którym zawsze marzyłam? W rozmowie między chłopakami usłyszałam słowa, które mnie trochę zaskoczyły.
-Wyglądacie ja para.-Otworzyłam oczy, a Filip z flirciarskim uśmieszkiem patrzył na nas. Jasek tylko zaśmiał się i pokręcił głową.
-Chyba pójdę się położyć.-powiedziałam szybko wstając z kolan Jaśka. 
-Coś się stało?-zapytał chłopak, na co pokręciłam tylko przecząco głową. Wstałam i wyszłam. Pobiegłam na górę rzucając się na łóżko. Długi czas minął, a ja nadal leżałam w tej samej pozycji patrząc tępo w przestrzeń. Nawet nie zauważyłam kiedy z moich oczy zaczęły lać się łzy. Pewnie teraz zapytacie "co się stało? O co chodzi?" Jestem inna niż wszystkie dziewczyny. Wszystko mnie dobija i wszystkiego się boje. Niektóre rzeczy, które inne dziewczyny uznałyby za komplement, ja mogę wziąć za obwinianie mnie. A  mianowicie...
-Hej co się stało? Wybiegłaś z pokoju jakbyś ducha zobaczyła.-dopiero, gdy podrzedł bliżej mnie dostrzegł mokre od łez policzki.-Ej, czemu płaczesz?-Podniósł mnie usadzając na swoich kolanach.
-Ja nie jestem jak wszystkie inne dziewczyny...
-No pewnie że nie. Jesteś wyjątkowa.-przerwał mi. Westchnęłam cicho spuszczając wzrok.
-Filip stwierdził, że wyglądamy jak para. Ja... tuliłam się do ciebie, spałam z tobą w jednym łóżku, chodzę w twojej koszulce... czy to nie przesada? Nawet nie wiem, czy masz dziewczynę, a zachowuje się jakbym ja nią była.-powiedziałam. Janek patrzył na mnie chwilę, po czym zaczął się śmiać.
-I tylko dla tego płaczesz i się zamartwiasz?!-poniósł delikatnie głos.- Nie mam dziewczyny i nie mam zamiaru mieć w najbliższym czasie. Musisz się trochę rozluźnić. Za dwa dni pojedziemy na jakieś "wakacje".-powiedział zupełnie poważnie.
-Nie! Nie ma takiej opcji...
-Ale ja się ciebie nie pytałem. Pojedziesz ze mną dobrowolnie, albo zabiorę Cię tam siłą.-zaśmiał się.
-Ale ja nie mam pieniędzy.-spuściłam wzrok. On jednak chwycił za moją brodę, zmuszając do spojrzenia na niego. 
-Ale ja mam.
-Ja nie będę miała z czego Ci potem oddać.-powiedziałam zawstydzona. 
-A czy ktoś kazał Ci oddawać?-zapytał. Pokręciłam przecząco głową.-Uznaj to za prezent za długie lata samotności.-powiedział uśmiechając się. Patrzyłam w jego oczy, dalej się wahając.-No nie daj się prosić.-ostatecznie zgodziłam się, oczywiście pod lekkim szantażem z jego strony. Miałam nadzieję, że będę miała jakąś zabawę z tego wyjazdu, że spędzę ten czas miło... Jeszcze nie wiedziałam jak bardzo się myliłam.
_____________________________________________________________
Witam, i oczywiście na początku jak zwykle  przepraszam, że tak późno. Chyba przeprosiny staną się naszą tradycją XD Zachęcam do komentowania i jeśli coś się nie podoba to proszę o napisanie tego w komentarzu, a postaram się to naprawić :D

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Rozdział 5

-Jak mam być spokojne, skoro za kilka dni znów tam wrócę i to zrobi!-krzyknęłam.-Ja...przeppraszam.- powiedziałam drżącym głosem. Chłopak był trochę zmieszany. Ja w sumie też. Choć znałam go od dzieciństwa nie wiedziałam jak mam się przy nim zachowywać. Mógł się zmienić i byś teraz jak ojciec...,ale po co zabierałby mnie do siebie kilka dni temu. -Obiecuję, że już tam nie wrócisz. A i tak przełożę spotkanie z Filipem na jutro. Poznasz go.-Spuściłam głowę, na co chłopak chwycił za moją brodę kierując ją w swoją stronę. Nic nie robiłam, poddając się ruchom Janka. Gdy nasze wargi miały się złączyć, usłyszałam głośny dzwonek telefonu, na dźwięk którego odskoczyłam od niego...

 -Przepraszam.-chłopak szepnął, wychodząc z pomieszczenia. Dopiero teraz zrozumiałam, co przed chwilą się wydarzyło. Usiadłam na kanapie, przykładając rękę do czoła. Po kilku minutach Janek wrócił.-To Filip. Powiedział, że będzie jutro, bo mu coś wypadło, a to dobrze się składa. Obejrzymy jakiś film?-przytaknęłam, a po chwili już siedziałam obok chłopaka, który obejmował mnie ramieniem. Sama nie mogłam mu się oprzeć i wtuliłam się w jego tors. Film był tak nudny, że zaczęłam zasypiać. Co chwilę jednak budził mnie śmiech Janka, lub krzyki głównej bohaterki. Po dłuższym czasie usłyszałam jak "ktoś" wyłącza telewizor i podnosi mnie. Zdezorientowana zaczęłam otwierać powieki, kręcąc się. -Spokojnie. Zaniosę Cię do łóżka.-szepnął mi do ucha, na co zupełnie poddałam się jego ruchom. Chwilę później czułam pod sobą miękki materiał materaca, oraz jednego osobnika płci męskiej tulącego się do mojego ciała (XD). Było to bardzo przyjemne. Od kilku lat nie czułam takiego uczucia. Komuś na mnie zależało. Ale... wiedziałam, że czuć się tak będę tylko przez jakiś czas. Jednak ciesząc się tą chwilą, wtulona w chłopaka zasnęłam.
***Perspektywa Janka***
Obudził mnie dźwięk SMSa. Chwyciłem komórkę, tak by nie obudzić dziewczyny, słodko śpiącej na moim torsie. Spojrzałem na wyświetlacz, otwierając okienko z wiadomością.
Wiadomość od: Filip
"O 15 pasuje?"-Szybko odpisałem chłopakowi i wróciłem do spania. Jednak nie zdążyłem zasnąć, a poczułem jak dziewczyna leżąca "na mnie" zaczęła się budzić. Otworzyła piękne oczęta i popatrzyła na mnie. Jednak nie trwało to długo, gdyż odsunęła się ode mnie gwałtownie patrząc ze strachem. 
-Ja...przepraszam.-pisnęła cichutko. 
-Ej, co jest?-spytałem chwytając ją za rękę. 
-Nie jesteś zły?-spytała, na co zmarszczyłem brwi.  Przełknęła głośno ślinę, spuszczając wzrok. Chwyciłem jej brodę ciągnąc w swoją stronę.
-Dlaczego miałbym być zły?-szepnąłem w jej usta. W jej oczach widziałem przerażenie, co mnie bardzo zaniepokoiło. Dziewczyna wzruszyła ramionami, drżąc i unikając mojego wzroku. Zaczesałem kosmyk jej włosów za ucho, zjeżdżając ręką po karku, aż po kręgosłup, by ją uspokoić. 
-Ale czego ty się boisz? Mnie? Myślisz, że mógłbym Ci coś zrobić?-zapytałem.
-Przepraszam. Przyzwyczajenie. Po prostu dziwnie się czuje będąc tu.-szepnęła. Westchnąłem przysuwając się do niej. 
-Aniu jak masz tutaj zostać, to nie możesz się mnie bać. Nie zamierzam Ci nic zrobić.-powiedziałem.
-Ale ja nie zamierzam tu zostać Janek. Poprosiłam o nocleg i tak jestem Ci bardzo wdzięczna i...-przerwałem dziewczynie.
-Ale ja się Ciebie nie pytałem. I tak tu zostaniesz bo nie pozwalam Ci wrócić... tam.-Chwyciłem Anię za rękę.-Aniu... Nawet nie wiesz ja mi Cię brakowało.-przytuliłem do siebie dziewczynę. 
 -Ałłł. -pisnęła dziewczyna. Szybko się od niej odsunąłem, patrząc na nią. Skulona trzymała się za brzuch.
-Ej, co się dzieje?-zapytałem, nawet nie oczekując odpowiedzi. -Połóż się.-rozkazałem, delikatnie popychając dziewczynę. Położyłem rękę na podbrzuszu Ani, masując je delikatnie. Dziewczyna zaczęła oddychać trochę spokojniej. Szybko wstałem kierując się do kuchni. Nalałem do szklanki wody i udałem się z powrotem do pokoju. Po drodze wziąłem z łazienki  pudełko z tabletkami przeciwbólowymi. Wróciłem do dziewczyny i podałem jej szklankę z wodą i leki.-Połknij to.-powiedziałem. Ania posłusznie wykonała polecenie. Nie minęło pięć minut, a usłyszałem dzwonek do drzwi...
__________________________________________________________
Przepraszam, że tak późno. Mam nadzieje, że rozdział się spodoba choć trochę nudny. Ale w środę będzie dłuższy i ciekawszy :D

niedziela, 20 grudnia 2015

Przepraszam...

Przepraszam was bardzo, ale od piątku nie było mnie w domu i nie miałam dostępu do internetu. Ale mam dla was niespodziankę od jutra co dwa dni przez dwa tygodnie będzie się pojawiał nowy rozdział. Co wy na to?

piątek, 11 grudnia 2015

Rozdział 4

-Dziewczyno ty się jeszcze pytasz?! Nie myślisz chyba, że bym cie wypuścił w takim stanie?!-podniosłem delikatnie głos, lecz nie na tyle by ją wystraszyć.-Choć pokaże ci gdzie jest łazienka, a później porozmawiamy.-powiedziałem, a Ania podniosła się i poszła za mną, ocierając łzy. Chwilę później staliśmy już przy pomieszczeniu. -Tu masz łazienkę, a ja za chwilę przyniosę Ci jakieś ubrania.-powiedziałem i opuściłem dziewczynę , kierując się do jednego z pokoi. Wyjąłem z szafy pierwsze z wierzchu spodenki i bluzkę i wróciłem do Ani. Podałem jej ubrania i wyszedłem. Wróciłem do salonu i usiadłem na kanapie wyciągając telefon i pisząc do mojego najlepszego przyjaciela-Filipa.

 ***Perspektywa Ani***
Weszłam pod prysznic, trochę skrępowana. Nie czułam się dobrze, będąc u kogoś w domu, ale w moim domu też jakoś dobrze się nie czułam. Zawsze miałam wrażenie, że nigdy nie znajdę jakiegoś swojego miejsca. Cóż. Cicho pisnęłam, gdy poczułam zimne krople wody na ciele. Zmieniłam szybko temperaturę na wyższą. Nadal byłam roztrzęsiona tym co stało się niecałe pół godziny temu. Sama jestem ciekawa czemu przyszłam do Janka. Przez tyle lat, gdy w domu działy się "jakieś" sytuacje chodziłam po mieście. Ewentualnie czasem chodziła do lasku za miastem. Ale rzadko. Janek był jedyną osobą, do której mogłam pójść. Szczególnie, że przez ostatnie dni, od naszego "spotkania" ciągle o nim myślałam. Zanim się obejrzałam, byłam już gotowa do wyjścia. Zeszłam po schodach i widząc chłopaka w jednym z pokoi weszłam do niego.
-O! Już jesteś. Słuchaj, bo mój przyjaciel dziś przychodzi i...
-To ja pójdę. Nie martw się.-powiedziałam szybko, nie dając mu skończyć. Chłopak zmarszczył brwi.
-Ania...- Zrobił krok w moją stronę, a ja z przyzwyczajenia cofnęłam się krok do tyłu. Patrzył na mnie jakby zobaczył ducha. Przełknęłam głośno ślinę. Wyciągnął do mnie rękę, którą nie pewnie chwyciłam. Pociągnął mnie delikatnie na kanapę. Usiadł na niej, usadzając mnie na swoich kolanach. Popatrzyłam mu w oczy, widząc w nich coś dziwnego. Smutek i... nie wiem. Ale poznaje te oczka.- Nie wiem co się z tobą dzieje, ale obawiam się, że nic nie pamiętasz.-powiedział cicho, na co delikatnie zadrżałam. Mocniej przycisnął mnie do siebie.- Jak się nazywasz?-zapytał.
-Ania Rose.-odpowiedziałam, delikatnie się wahając. Delikatnie się uśmiechną.
-Tak myślałem.-powiedział. Nie powiem, że trochę się przestraszyłam.- Jan Dąbrowski.-powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Patrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami. Nie mogłam uwierzyć, że go nie poznałam. Po moim policzku spłynęła jedna łza. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie, a ona przytulił mnie najmocniej jak potrafił.Wtuliłam się w jego umięśnione ramię, a on wciąż patrzył na mnie ze szczęściem, jak i ze smutkiem w oczach. -A teraz powiedz co dokładnie się stało przez te lata, odkąd się rozstaliśmy.-powiedział, a przez moje ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam mówić.
-Odkąd się wyprowadziłam ojciec zaczął się dziwnie zachowywać. Bił mnie bez powodu. Zupełnie przeciwnie jak z moją siostrą. Ją rozpieszcza. A matka... ona nie zwraca na to uwagi i twierdzi, że to moja wina. Kilka dni temu jak mnie do siebie zabrałeś, to on mnie pobił. Uciekłam z domu i.... jak od ciebie wyszłam, to dalej chodziłam po mieście, do dzisiaj...-szeptałam. Przez napływające ze zdwojoną siłą wspomnienia, z moich oczu ponownie zaczęły płynąć łzy.-A jak weszłam do domu to przyparł mnie do ściany i... Mówił, że też tego chce, ale uciekłam.-Ryczałam jak głupia, mocząc łzami jego koszulkę. 
-Csiiiiii, już spokojnie.-szepnął.
-Jak mam być spokojne, skoro za kilka dni znów tam wrócę i to zrobi!-krzyknęłam.-Ja...przeppraszam.- powiedziałam drżącym głosem. Chłopak był trochę zmieszany. Ja w sumie też. Choć znałam go od dzieciństwa nie wiedziałam jak mam się przy nim zachowywać. Mógł się zmienić i byś teraz jak ojciec...,ale po co zabierałby mnie do siebie kilka dni temu. -Obiecuję, że już tam nie wrócisz. A i tak przełożę spotkanie z Filipem na jutro. Poznasz go.-Spuściłam głowę, na co chłopak chwycił za moją brodę kierując ją w swoją stronę. Nic nie robiłam, poddając się ruchom Janka. Gdy nasze wargi miały się złączyć, usłyszałam głośny dzwonek telefonu, na dźwięk którego odskoczyłam od niego...
______________________________________________________________
Witam i od razu przepraszam za późną godzinę. Postaram się jak najszybciej dodać następny rozdział, ale najpóźniej pojawi on się w piątek.

piątek, 4 grudnia 2015

Rozdział 3

-Zostań.-wyszeptała przez sen, powodując uśmiech na mojej twarzy. Nie miałem wyboru, choć mi to bardzo pasowało. Wsunąłem się pod kołdrę obok dziewczyny, która wtuliła się w moje ciało. Ponownie uśmiech wpłynął na moja twarz. Po kilku minutach patrzenia dziewczynę zorientowałem się tak na prawdę kim ona jest. To Ania która wyprowadziła się z Legnicy kilka lat temu, gdy jej rodzice zabronili nam kontaktu. Nie mogłem uwierzyć, że to ona. Myślałem, że nigdy już jej nie zobaczę. A tu proszę jaka niespodzianka. Zacząłem przeczesywać jej włosy palcami. Nie mogłem przestać się uśmiechać. Po jakimś czasie zaczęła dopadać mnie senność i odpłynąłem do krainy Morfeusza...  

 ***Perspektywa Ani***
Obudziłam się w miękkim, ciepłym i przyjemnym miejscu. Otworzyłam leniwie oczy, podnosząc się do pozycji siedzącej. Moje ciało spięło się, gdy dostrzegłam że jestem w zupełnie nieznanym mi miejscu. Po chwili drzwi od pokoju otworzyły się i stanął w nich wysoki brunet. Z przyzwyczajenia spuściłam głowę zasłaniając twarz włosami. Chłopa k uśmiechną się na mój widok.
-Widzę że księżniczka się już obudziła.-powiedział radośnie siadając na skraju łóżka na którym spałam. Patrzyłam na niego spod włosów. -Nie bój się.-szepnął dotykając mojego kolana. Czując jego dotyk odskoczyłam mało nie spadając z łóżka. Chłopak szybko zabrał rękę i wstał.
-Ja... bardzo dziękuje za wszystko, ale... powinnam już iść.-westchnął i wskazał mi ręką żebym poszła za nim. Zaczęłam niepewnie stawiać kroki. Nie mam pojęcia czemu moi kogoś przypominał. Jednak za nic nie mogłam go sobie przypomnieć. Po chwili znaleźliśmy się przy wyjściu.Wsunęłam na nogi podarte już trampki, a chłopak podał mi bluzę i jakąś karteczkę.
-Zapisałem Ci mój numer. Dzwoń w każdej chwili.-powiedział uśmiechając się. Otworzyłam drzwi, lecz jeszcze na chwilę odwróciłam się i powiedziałam:
-Dziękuję, za wszystko.-i wyszłam nie pozostawiając po sobie śladu. Gdy tylko spojrzałam przed siebie od razu poznałam okolicę. Zaczęłam się kierować w stronę parku. Nie miałam zamiaru wracać do domu, ale nie zostałabym również w domu tego chłopaka. I tak za dużo robię kłopotów...
Dwa dni później:
***Perspektywa Jasia***
Siedziałem na kanapie wpatrując się w telewizor. Po chwili usłyszałem dzwonek do drzwi, więc wstałem i skierowałem się w tamtą stronę. Kolejne głośne dźwięki spowodowały moje chwilowe rozdrażnienie. Przyspieszyłem kroku i po chwili znajdowałem się przy drzwiach. Otworzyłem je delikatnie, a zza nich dosłownie wskoczyła na mnie dziewczyna. Ania wręcz dusiła się łzami.
-Spokojnie. Hej!-powiedziałem do jej ucha. Wziąłem ją delikatnie na ręce i kopnięciem zamknąłem drzwi. Skierowałem się do salonu, gdzie usiadłem na kanapie kładąc dziewczynę na swoich kolanach, tuląc ją do siebie. Po kilku minutach uspokoiła się. -Powiedz teraz co się stało.
-Bo... mój ojciec on...-nie mogła się wysłowić. Znów zalała się łzami. Mocno przytuliłem ją do siebie. -Próbował mnie zgwałcić.-szepnęła. Nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. Podniosłem ją i posadziłem obok, a sam gwałtownie wstałem, wplątując palce we włosy.
-Chyba sobie jaja robisz! Kurwa zabije skurwiela!-krzyczałem. Dziewczyna widocznie się spięła,a je oddech przyspieszył, o ile jeszcze było to możliwe. Chyba się mnie przestraszyła. Chyba?! Kurwa drę mordę na cały dom i dziwie się, że ona się boi?! Ja czasami na prawdę powinienem się leczyć. Usiadłem obok, znów biorąc dziewczynę na ręce.
-Ja... głupio mi o to pytać, ale... mogłabym tu zostać? Tylko na jedną noc. Wolałabym nie chodzić dziś po mieście.- szepnęła.
-Dziewczyno ty się jeszcze pytasz?! Nie myślisz chyba, że bym cie wypuścił w takim stanie?!-podniosłem delikatnie głos, lecz nie na tyle by ją wystraszyć.-Choć pokaże ci gdzie jest łazienka, a później porozmawiamy.-powiedziałem, a Ania podniosła się i poszła za mną, ocierając łzy. Chwilę później staliśmy już przy pomieszczeniu. -Tu masz łazienkę, a ja za chwilę przyniosę Ci jakieś ubrania.-powiedziałem i opuściłem dziewczynę , kierując się do jednego z pokoi. Wyjąłem z szafy pierwsze z wierzchu spodenki i bluzkę i wróciłem do Ani. Podałem jej ubrania i wyszedłem. Wróciłem do salonu i usiadłem na kanapie wyciągając telefon i pisząc do mojego najlepszego przyjaciela-Filipa.
______________________________________________________________________
Przepraszam, że krótki, ale pisałam go na szybko.Na razie rozdziały będą się pojawiały w piątki, ponieważ chcę napisać kilka rozdziałów  w przód na wypadek sytuacji, która się wydarzyła ostatnio. A mianowicie mój komputer był w naprawie, a na telefonie (nie wiem dlaczego) nie mogłam pisać rozdziału.

niedziela, 25 października 2015

Rozdział 2

Leżałam na łóżku patrząc w sufit i rozmyślając o swoim życiu. Krople deszczu spływały po szybie, powodując na moim ciele ciarki. Patrzyłam w sufit, zastanawiając się jak minie dzisiejszy dzień. "Może będzie spokojny, a może znów dostanie mi się za nic." Stawiałabym raczej na to drugie. W tym domu trudno spodziewać się spokoju. Czasem się zastanawiam, czy nie lepiej było by dla wszystkich gdybym mieszkała w domu dziecka. Odpowiedz jest prosta. Tak. Lepiej by było. Dla mnie jak i dla mojej "rodziny". Ale przecież jestem im potrzebna. Do usługiwania, sprzątania, gotowania i przecież muszą się na kimś wyżywać. Moje rozmyślenia przerwały mi z hukiem otwierające się drzwi, w których stanął mój ojciec. Z daleka mogłabym poznać, że był bardzo zły. I to nie na żarty. W szybkim tempie podniosłam się do pozycji siedzącej, odruchowo spuszczając głowę i unikając kontaktu wzrokowego. Mężczyzna podszedł do mnie i "rzucił" o ścianę. Moja głowa odbiła się od niej, powodując mroczki przed oczami. Zadał mi mocny cios w policzek. Na mojej twarzy pojawił się grymas, choć dobrze wiedziałam, że to dopiero początek. Okropnie było patrzeć jak zadawanie komuś bólu sprawia mu przyjemność.  Z moich oczu poleciały pierwsze łzy, gdy poczułam ogromny uścisk w brzuchu. W takich chwilach jedyne o czym marzę to wydostać się z tego piekła. Dostałam jeszcze kilka ciosów po czym "tata" opuścił mój pokój. Z myślą, że może jednak wrócić chwyciłam bluzę i szybko, oraz sprytnie opuściłam dom, tak aby nikt mnie nie zobaczył. 
"Nie wrócę na noc."-pomyślałam. Czekają mnie długie godziny chodzenia po mieście. Bo co innego zrobić? Do domu nie wrócę. Nie ma takiej opcji. Nie mam również nikogo bliskiego kto mógłby mnie na przykład przenocować. Cóż jestem skazana na takie życie...
***Perspektywa Jasia***
Wracałem od kumpla. Była może druga w nocy. Pewnie znów nie prześpię tej nocy, bo będę musiał załatwić kilka spraw. Moją uwagę przykuła jedyna postać w okolicy. Dziewczyna-jak poznałem po sylwetce ciała-miała na sobie cienką, czarną bluzę a na głowie kaptur. Trochę padało ale było na prawdę zimno. Zachwiała się nagle na nogach, co jeszcze bardziej przykuło moją uwagę. Na początku pomyślałem, że może być pijana. Gdy spostrzegłem, że dziewczyna upada szybko zacząłem biec w jej stronę. Będąc już obok nieznajomej wyjąłem telefon i odblokowałem go.
-Dzwonie po karetkę.-szepnąłem sam do siebie. 
-Nie... proszę.-usłyszałem cichy szept dziewczyny. Spojrzałem na jej twarz, na której widniał wielki siniak. Ktoś mógł ją pobić. O tym nie pomyślałem. Nie czuć było od niej alkoholu, co tylko bardziej potwierdzało moją teorię. Chwyciłem dziewczynę pod głową i kolanami i podniosłem. Była bardzo lekka. -Puść mnie! Proszę...-zaczęła głośno szlochać. 
-Nic Ci nie zrobię. Spokojnie.-uspokoiłem ją i zacząłem kierować się w stronę swojego domu. Oczy dziewczyny zaczęły się powoli zamykać. Może to dziwne, ale bardzo kogoś mi przypomina. Dlaczego takie dziwne? Może dlatego, że przeprowadziłem się tu niedawno i nie mógłbym jej znać. Zanim się spostrzegłem już stałem pod drzwiami swojego domu. Otworzyłem je i nie zdejmując butów skierowałem się do swojego pokoju. Kopnięciem otworzyłem drzwi od sypialni. Położyłem ją na łóżku i zdjąłem jej buty. Odpiąłem suwak od jej bluzy i zsunąłem z jej ramion. Widok jej ciała zupełnie mną wstrząsnął. Była cała poobijana, poharatana i wszędzie miała siniaki. 
"Nie mogła zrobić sobie tego jednym upadkiem."- pomyślałem. Przykryłem ją cienkim materiałem. Zdjąłem z siebie przemoczone ubrania i szybko się przebrałem. Spojrzałem na dziewczynę, która zaczęła się niespokojnie wiercić. Zbliżyłem się kawałek siadając na brzegu łóżka. Nie miałem pojęcia nawet kim jest, a jednak coś mi mówiło , że muszę się nią opiekować. Dziewczyna po chwili objęła mnie swoimi rękami, nie pozwalając odejść. 
-Zostań.-wyszeptała przez sen, powodując uśmiech na mojej twarzy. Nie miałem wyboru, choć mi to bardzo pasowało. Wsunąłem się pod kołdrę obok dziewczyny, która wtuliła się w moje ciało. Ponownie uśmiech wpłynął na moja twarz. Po kilku minutach patrzenia dziewczynę zorientowałem się tak na prawdę kim ona jest. To Ania która wyprowadziła się z Legnicy kilka lat temu, gdy jej rodzice zabronili nam kontaktu. Nie mogłem uwierzyć, że to ona. Myślałem, że nigdy już jej nie zobaczę. A tu proszę jaka niespodzianka. Zacząłem przeczesywać jej włosy palcami. Nie mogłem przestać się uśmiechać. Po jakimś czasie zaczęła dopadać mnie senność i odpłynąłem do krainy Morfeusza... 
____________________________________________________________
A oto drugi rozdział. Mam nadzieję że się podoba :D

piątek, 16 października 2015

Rozdział 1

"Siedziałam na łóżku patrząc na mojego najlepszego przyjaciela. 
-Pamiętasz co mi obiecałaś?-zapytał poważnie. Westchnęłam i przytaknęłam. Wyjęłam z kieszeni dwie bransoletki z napisem "BFF". Jedną niebieską, a drugą różową. 
-Plose. Tylko pamiętaj ze ja mam ctely, a ty sesc latek więc jak chcesz się ze mną psyjaznić to musisz ze mną wytsymać wiele, wiele lat.-mówiłam niewyraźnie. Chłopak uśmiechnął się do mnie przyjaźnie i powiedział:
-O to się nie martw."
 ***
"-Nadal nic nie rozumiesz?-mruknął cicho. Pokręciłam przecząco głową. -Kuźwa, ja Cię kocham.-krzyknął. Patrzyłam przez chwilę na niego nie dowierzając. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Rzuciłam się na niego. Tuliłam go, wciąż nie mogłam uwierzyć. 
-Ja Ciebie też.-szepnęłam.-Nie opuszczaj mnie już nigdy!
-Nigdy Cię nie zostawię."
***
"-Nigdy o Tobie nie zapomnę. Pamiętaj!-powiedział, zamykając mnie w uścisku. Z moich oczu wciąż leciały łzy. Nie mogłam uwierzyć, że to koniec, że już go nie zobaczę. -Kocham Cię Aniu.-szepnął wypuszczając mnie z objęć.
-Obiecuję że kiedyś się spotkamy, chociaż jeszcze nie wiem jak.-przysięgłam.
-Dobra koniec tego!-krzyknął mój ojciec. 
-Nienawidzę Cię.-wrzasnęłam tak samo głośno jak on, wsiadając do samochodu. Pomachałam tylko do chłopaka przyglądającego się całej sytuacji. Co mogłam zrobić? Miałam tylko czternaście lat. Musiałam z nimi jechać..."
_______________________________________________________________
Jak już pewnie się domyślacie to są wspomnienia Ani. Bardzo przepraszam że długo nic nie dodałam, ale wolałam napisać kilka rozdziałów żeby potem dodawać je regularnie. Następy pojawi się we wtorek. 
PS.Proszę jeśli coś Ci się nie podoba to napisz mi to w komentarzu, lub na asku, wtedy będę wiedziała co zmienić ;D

niedziela, 27 września 2015

Prolog

Czujecie czasami w sobie tylko pustkę? Pustkę, która wyżera was od środka. Gdy nie macie dla kogo żyć. Jesteście nie potrzebni, a każdy kogo spotkacie na swojej drodze wypomina wam wszystkie błędy, które popełniliście w życiu. Ja tak czuje się ciągle. Każdego dnia, miesiąca... W każdej chwili mojego pieprzonego życia. Nie jestem kolejną dziewczyną, która rozpacza i popisuje się przed znajomymi mówiąc, że się potnie. Wręcz przeciwnie. Nie lubię opowiadać o mojej sytuacji, ponieważ nie lubię robić z siebie ofiary losu, którą... w pewnym sensie jestem. Chciałabym raz w życiu nie czuć się jak zwykły śmieć, który można od tak wyrzucić do kosza. Marzę tylko o tym by wydostać się z tego bagna w którym tkwię od kilku lat. Żeby ktoś wreszcie zwrócił na mnie uwagę. Żebym choć przez jedną chwilkę poczuła smak prawdziwego życia. Wolności. Ale czy to jest możliwe dla takiej dziewczyny jak ja?
_____________________________________________________________
Więc tak to jest mój pierwszy można powiedzieć rozdział. Będą się one pojawiać jakoś co tydzień może częściej. Zapraszam do komentowania :D