poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozdział 10


Dziewczyna patrzyła w przestrzeń, nie wyrażając żadnych emocji. 
-I ty myślisz, że to ja?-powiedziała po jakimś czasie.-Myślisz, że mogłabym zrobić coś takiego?!-krzyknęła patrząc na mnie jak na idiotę.
-A jak ty byś zareagowała?-spytałem spokojnie. Ania tylko siedziała ze spuszczoną głową. Wzruszyła obojętnie ramionami. Siedziała tak jeszcze chwilę i podniosła głowę. W jej oczach widziałem nadzieję.
-Janek, to moja siostra...-powiedziała... 


Chłopak chwilę patrzył w przestrzeń.
-Ania ja... przepraszam.Zupełnie zapomniałem, że ty... masz siostrę.-jąkał się zażenowany całą sytuacją. 
-Nic się nie stało...na praw.-powiedziałam, delikatnie się uśmiechając. Chłopak objął mnie ramieniem, całując w czoło. Tego od początku mi brakowało.
-Jesteś cudowna...-szepnął mi do ucha. Trwaliśmy tak chwilę w uścisku i postanowiliśmy wrócić już do domu i nie zalegać dłużej Filipowi.
 Chłopak chwycił moją walizkę i zeszliśmy na dół. Gdy weszliśmy do salonu oczy blondyna zwróciły się w naszą stronę. Westchnął podnosząc się i idąc w naszą stronę. -Widzę, że już się pogodziliście.-powiedział, a ja podbiegłam do niego, tulą go.-Hej, co jest mała?-zapytał.
-Nic, tylko...to dzięki tobie. Gdyby nie ty nie miałabym co ze sobą zrobisz, dziękuję.-powiedziałam, szeroko się do niego uśmiechając. Chłopka odwzajemnił tylko uśmiech. Usłyszałam po chwili chrząknięcie Janka, stojącego tuż za nami. No tak, trochę przesadziłam. 
-Dobra, bo Jasiek z zazdrości mi jaja urwie.-powiedział chłopak, puszczając mi oczko. Zaśmiałam się cicho, puszczając go i idąc do Jaśka. Chłopaki pożegnali się przybijając sobie piątkę. Wyszliśmy przed dom kierując się w stronę motoru. Zatrzymałam się gwałtownie widząc maszynę. Pokręciłam przecząco głową, patrząc na chłopaka, który zaczął się śmiać.
-Nie wsiądę na to.-powiedziałam poważnie. Chłopak podszedł do mnie, łapią za rękę i kierując w tamtą stronę.-Nie! Puszczaj!- Chłopak zaczął się jeszcze bardziej śmiać.
-Aż tak się o mnie martwisz?-zapytał ze słodką minką. Pokręciłam przecząco głową.
-Nie, bardziej boje się o siebie.-prychnęłam.  
-Możesz wracać z buta.-powiedział uśmiechając się złośliwie. Patrzyłam na niego wzrokiem pełnym chęci mordu. Założył kask i usiadł na motorze.-Niestety będziesz musiała przeżyć bez kasku, ponieważ nie mam drugiego przy sobie.-zaśmiał się cicho.
-Policzymy się w domu.-warknęłam pod nosem, siadając za maszynie.
-Grozisz mi?-zapytał. Mocno przytuliłam się do jego pleców. Chłopak ruszył, a ja jeszcze bardziej przywarłam do niego swoim ciałem. Co chwilę przyśpieszał, specjalnie robiąc mi na złość. Nim się obejrzałam byłam już pod domem. Nie miałam zamiaru jednak go puszczać. Siedziałam nadal trzymając się go mocno. Zapewne wyglądałam jak małe dziecko. 
-Już?-zapytał śmiejąc się. Pokiwałam przecząco głową, wciąż się do niego tuląc. Chłopak westchnął łapiąc mnie pod kolanami i głową i podnosząc. Walnęłam go z całej siły w tors, na co on tylko się zaśmiał. Jęknęłam rozpaczliwie poddając się jego ruchom. Wszedł do domu i "rzucił" mnie na łóżko. 
-Jutro wyjeżdżamy.-powiedział siadając obok mnie. 
-Mogę wiedzieć gdzie?-zapytałam, zdejmując z nóg czarne trampki i zsuwając z ramion kurtkę. Jasiek tylko zaśmiał się, kręcąc głową na "nie". Westchnęłam układając głowę na jego ramieniu i przenosząc swój wzrok na telewizor na którym leciała już jakiś film. Po chwili zaczęłam zamykać oczy i zupełnie ignorując otaczający mnie świat zasnęłam.
*** 
Otworzyłam powieki przyglądając się osobie, która przerwała mój sen. Janek wyjmował z szafy ciuchy i pakował je do walizek. Gdy zobaczył, że się mu przyglądam uśmiechnął się, ukazując szereg białych zębów.
-Dzień dobrzy, księżniczko.-powiedział radośnie, siadając na skraju łóżka.-Jak się spało?
-Dobrze.-powiedziałam jeszcze zaspanym głosem.-Czyje są te ciuchy?-zapytałam, wskazując na typowo dziewczęce ubrania, leżące w walizce.
-Już twoje.-powiedział szybko nawet nie patrząc w ich stronę. Podniosłam pytająco brew, na co z jego ust wydostało się ciche westchnięcie.-Mojej siostry.
-Ty masz siostrę?!-podniosłam głos nie wierząc w to co słyszę. 
-Tak. Śmieszna historia. Rok temu dowiedziałem się że moi rodzice oddali ją do adopcji cztery lata przed moim urodzeniem. Niedawno do mnie przyjechała i... zostawiła kilka rzeczy. Raczej jej się już nie przydadzą. A na miejscu kupimy ci jeszcze więcej.-uśmiechnął się uroczo.
-Ale...
-Żadnych "ale".-przerwał mi. Pokiwałam tylko głową i wstałam.
-Idę pod prysznic.-powiedziałam.
***
-Ej no przecież nie było tak źle.-krzyknął, próbując nade mną nadążyć.
-Nie w ogóle, pomijając chwile, w których przez turbulencje czułam, że zaraz umrę! I twoje komentarze typu "Tyle osób już zginęło lecąc samolotem" wcale mi nie pomagały!-krzyknęłam, nawet się nie odwracając. Usłyszałam za sobą cichy chichot chłopaka. Odwróciłam się gwałtownie, zatrzymując tym samym Janka.-To nie jest śmieszne.-warknęłam, patrząc prosto w jego oczy. 
-Czy ty podnosisz na mnie głos?-uniósł jedną brew. Wzruszyłam ramionami.
-A co nie podoba się?-dogryzłam się. Jego twarz wyrażała czyste rozbawienie. Złapał mnie za biodra, przyciągając mocniej do swojego ciała. Masze usta dzieliły milimetry, a gdy miały się już stykać usłyszeliśmy dzwonek telefonu...
_________________________________________________________
Przepraszam, że taki nudny. Chciałabym dodać następny rozdział dość szybko, ale najpóźniej pojawi się za tydzień w poniedziałek.Przepraszam jeśli czcionka będzie bardzo mała, ale jak już mówiłam mam z tym duży problem. Dziękuję za miłe komentarze, które bardzo mi pomogły gdy miałam już myśli, aby zakończyć ff.

sobota, 20 lutego 2016

Przepraszam

Na prawdę próbowałam już ze 20 razy pisać ten rozdział jeszcze raz i za każdym razem jest on na blogu za małą czcionką, mogę wam go opublikować jak chcecie. O ile uda wam się go przeczytać. Jeśli chcecie to napiszcie mi w kom. Jeszcze raz bardzo przepraszam :''(

poniedziałek, 25 stycznia 2016

???

Bardzo was przepraszam, ale mam duży problem, przez który podejrzewam, że nie będzie dzisiaj rozdziału. Ale proszę przeczytać do końca. Miałam już publikować rozdział lecz, gdy kliknęłam "podgląd", by sprawdzić czy wszystko jest jak trzeba moja czcionka była bardzo mała i teraz prawdopodobnie też taka jest. Kilka razy zmieniałam ją, ale ciągle była mała. Najciekawsze jest to, iż na samym bloggerze post wygląda normalnie, a po publikacji już inaczej. Chciałam was prosić jeśli znacie podobny przypadek, wiecie jak to naprawić, albo byliście w podobnej sytuacji to bardzo proszę o napisaniu tego w komentarzu :'(

piątek, 22 stycznia 2016

...

WIEM, ŻE TO CO NAPISZE MACIE GŁĘBOKO W DUPIE, ALE PROSZĘ O PRZECZYTANIE CAŁEJ NOTATKI... więc przepraszam, że nie dodawałam dłuuuuuuuuuugo rozdziału, ale nie miałam weny, a ostatni tydzień był...dziwny. Po prostu mam problemy z nauką i...no jestem zakochana oczywiście bez wzajemności co też trochę skutkowało tym, że nic mi się nie chciało... Rozdział pojawi się w poniedziałek. Mam również pomysł na inne FF, ale jeśli będę chciała je w ogóle publikować to zrobię to,  gdy skończę to. A przechodząc do przyjemniejszych rzeczy na blogu pojawiło się już ponad 1000 wyświetleń!!!!!!!!!!!!
Dziękuje!! I jakbyście mogli to napiszcie pod tym postem komentarz, bo chciałbym wiedzieć, ile o osób w ogóle  czyta to FF.

niedziela, 3 stycznia 2016

Rozdział 9

Zsiadłem z motoru i bez pukania wszedłem do siedziby mojego kumpla. Chłopak popatrzył tylko na mnie kręcąc głową.-Co?! Mam zły dzień. Mów po co Ci jestem potrzebny.-mruknąłem od niechcenia. -Możesz mi wytłumaczyć czemu Ania musiała do mnie dzwonić, bo wyrzuciłeś ją z domu?-zapytał, a we mnie zaczęło buzować bardziej niż wcześniej.


-To kurwa sprawa między mną, a nią która nie dotyczy ciebie.-warknąłem.
-Słuchaj, może to nie jest moja sprawa, ale gdy dziewczyna dzwoni do mnie, bo nie wie co ze sobą zrobić, to nie zostawiam tego. A już na pewno nie wyrzucam jej z domu.-powiedział z wyrzutem. Zatrzymałem się wplatając rękę we włosy.
-Kurwa, ale miałem powód. Nie wiem co ona chce zrobić, ale już jej nie ufam.-powiedziałem odrobinę spokojniej.
-Czy ty siebie słyszysz?! Przecież to Ania. Kilka dni temu mówiłeś, że jesteś najszczęśliwszy, bo ją znów widzisz, a teraz pieprzysz, że jej nie ufasz?! Ogarnij się i idź o tym z nią pogadać!-wykrzyczał na jednym tchu. Zacisnąłem pięści z bezradności.-Ona przez ciebie płacze...-dodał cicho. Westchnąłem odwracając się i kierując w stronę pokoju, w którym leżała dziewczyna. Stanąłem przed drzwiami ostatecznie zastanawiając się czy wejść. Usłyszałem cichy szloch, przez który poczułem ukucie w klatce piersiowej. Delikatnie uchyliłem drzwi. Widząc leżącą postać zwróconą w stronę okna, cicho wszedłem do pomieszczenia i usiadłem na łóżku. 
-Mówiłam Ci, że nie będzie chciał ze mną rozmawiać.-usłyszałem szept dziewczyny. Choć przed chwilą chciałem wrócić do domu i zapomnieć o niej, teraz mam ogromne wyrzuty sumienia. Położyłem się obok niej, wtulając w jej plecy. Ania odwróciła się w moją stronę. Widząc mnie, szybko i gwałtownie odsunęła się, prawię spadając z łóżka.-Co ty tu robisz?!-krzyknęła. Wyglądała okropnie. Oczy całe opuchnięte, a policzki mokre od łez.
-Wytłumacz mi o co chodziło.-powiedziałem spokojnie. Dziewczyna zaśmiała się przez łzy, zaciskając usta w cienką linię.
-Przyszedłeś tu tylko po to?!-podniosła delikatnie głos.-Jakbym wiedziała o co chodzi, to nie siedziałabym tu i się nad tym zastanawiała.-szepnęła. Westchnąłem,odchylając głowę do tyłu i wplatając rękę we włosy...

Retrospekcja:
Po wyjściu dziewczyny pozmywałem po śniadaniu i sam miałem w planie skoczyć do sklepu. Tak też zrobiłem. Kupiłem jakieś jedzenie i kilka rzeczy dla Ani. W domu widząc ubrania dziewczyny zostawiłem zakupy na stole, zdjąłem buty i pospiesznie poszedłem do jej pokoju. Leżała ona na łóżku w... samej bieliźnie.
-Ania, co się tu dzieję?-zapytałem, nie wiedząc o co chodzi. Czy tu gdzieś jest jakaś ukryta kamera?! Dziewczyna tylko zaśmiała się, wstając i podchodząc do mnie.
-Ale ty głupiutki jesteś.-powiedziała.- Przecież każdy chłopak od razu chciałby mnie przelecieć. Na prawdę nabrałeś się na tę rolę grzecznej dziewczynki?-zaśmiała się chyrze.-Nie jestem taka jak sądziłeś, ale...-przerwała na chwilę obchodząc mnie dookoła.-mam pewną propozycję. Będę całą twoja, a ty będziesz mi płacił. Będę robiła wszystko co chcesz. Potrzebuję tylko pieniędzy.-powiedziała.
-Chyba sobie żartujesz! Co Ci się stało, dziewczyno?!-krzyknąłem na cały dom. Ona wzruszyła tylko ramionami.-Wynoś się i już nigdy nie wracaj, rozumiesz?!-warknąłem przez zaciśnięte zęby.Dziewczyna fuknęła tylko coś pod nosem, zabierając po drodze jakąś sukienkę. Naciągnęła ją na siebie i pośpiesznie wyszła, szepcząc po cichu:
-Jeszcze tu wrócę.
Koniec retrospekcji.

Dziewczyna patrzyła w przestrzeń, nie wyrażając żadnych emocji. 
-I ty myślisz, że to ja?-powiedziała po jakimś czasie.-Myślisz, że mogłabym zrobić coś takiego?!-krzyknęła patrząc na mnie jak na idiotę.
-A jak ty byś zareagowała?-spytałem spokojnie. Ania tylko siedziała ze spuszczoną głową. Wzruszyła obojętnie ramionami. Siedziała tak jeszcze chwilę i podniosła głowę. W jej oczach widziałem nadzieję.
-Janek, to moja siostra...-powiedziała...
________________________________________________
Wiem, że dzisiejszy rozdział jest nudny i krótki, ale nie miałam weny. Rozdziały znów będą pojawiały się co jakiś tydzień. Piszcie jeśli mam coś zmienić, bo nie wiem czy robię coś źle...