"Nie wrócę na noc."-pomyślałam. Czekają mnie długie godziny chodzenia po mieście. Bo co innego zrobić? Do domu nie wrócę. Nie ma takiej opcji. Nie mam również nikogo bliskiego kto mógłby mnie na przykład przenocować. Cóż jestem skazana na takie życie...
***Perspektywa Jasia***
Wracałem od kumpla. Była może druga w nocy. Pewnie znów nie prześpię tej nocy, bo będę musiał załatwić kilka spraw. Moją uwagę przykuła jedyna postać w okolicy. Dziewczyna-jak poznałem po sylwetce ciała-miała na sobie cienką, czarną bluzę a na głowie kaptur. Trochę padało ale było na prawdę zimno. Zachwiała się nagle na nogach, co jeszcze bardziej przykuło moją uwagę. Na początku pomyślałem, że może być pijana. Gdy spostrzegłem, że dziewczyna upada szybko zacząłem biec w jej stronę. Będąc już obok nieznajomej wyjąłem telefon i odblokowałem go.
-Dzwonie po karetkę.-szepnąłem sam do siebie.
-Nie... proszę.-usłyszałem cichy szept dziewczyny. Spojrzałem na jej twarz, na której widniał wielki siniak. Ktoś mógł ją pobić. O tym nie pomyślałem. Nie czuć było od niej alkoholu, co tylko bardziej potwierdzało moją teorię. Chwyciłem dziewczynę pod głową i kolanami i podniosłem. Była bardzo lekka. -Puść mnie! Proszę...-zaczęła głośno szlochać.
-Nic Ci nie zrobię. Spokojnie.-uspokoiłem ją i zacząłem kierować się w stronę swojego domu. Oczy dziewczyny zaczęły się powoli zamykać. Może to dziwne, ale bardzo kogoś mi przypomina. Dlaczego takie dziwne? Może dlatego, że przeprowadziłem się tu niedawno i nie mógłbym jej znać. Zanim się spostrzegłem już stałem pod drzwiami swojego domu. Otworzyłem je i nie zdejmując butów skierowałem się do swojego pokoju. Kopnięciem otworzyłem drzwi od sypialni. Położyłem ją na łóżku i zdjąłem jej buty. Odpiąłem suwak od jej bluzy i zsunąłem z jej ramion. Widok jej ciała zupełnie mną wstrząsnął. Była cała poobijana, poharatana i wszędzie miała siniaki.
"Nie mogła zrobić sobie tego jednym upadkiem."- pomyślałem. Przykryłem ją cienkim materiałem. Zdjąłem z siebie przemoczone ubrania i szybko się przebrałem. Spojrzałem na dziewczynę, która zaczęła się niespokojnie wiercić. Zbliżyłem się kawałek siadając na brzegu łóżka. Nie miałem pojęcia nawet kim jest, a jednak coś mi mówiło , że muszę się nią opiekować. Dziewczyna po chwili objęła mnie swoimi rękami, nie pozwalając odejść.
-Zostań.-wyszeptała przez sen, powodując uśmiech na mojej twarzy. Nie miałem wyboru, choć mi to bardzo pasowało. Wsunąłem się pod kołdrę obok dziewczyny, która wtuliła się w moje ciało. Ponownie uśmiech wpłynął na moja twarz. Po kilku minutach patrzenia dziewczynę zorientowałem się tak na prawdę kim ona jest. To Ania która wyprowadziła się z Legnicy kilka lat temu, gdy jej rodzice zabronili nam kontaktu. Nie mogłem uwierzyć, że to ona. Myślałem, że nigdy już jej nie zobaczę. A tu proszę jaka niespodzianka. Zacząłem przeczesywać jej włosy palcami. Nie mogłem przestać się uśmiechać. Po jakimś czasie zaczęła dopadać mnie senność i odpłynąłem do krainy Morfeusza...
____________________________________________________________
A oto drugi rozdział. Mam nadzieję że się podoba :D