niedziela, 25 października 2015

Rozdział 2

Leżałam na łóżku patrząc w sufit i rozmyślając o swoim życiu. Krople deszczu spływały po szybie, powodując na moim ciele ciarki. Patrzyłam w sufit, zastanawiając się jak minie dzisiejszy dzień. "Może będzie spokojny, a może znów dostanie mi się za nic." Stawiałabym raczej na to drugie. W tym domu trudno spodziewać się spokoju. Czasem się zastanawiam, czy nie lepiej było by dla wszystkich gdybym mieszkała w domu dziecka. Odpowiedz jest prosta. Tak. Lepiej by było. Dla mnie jak i dla mojej "rodziny". Ale przecież jestem im potrzebna. Do usługiwania, sprzątania, gotowania i przecież muszą się na kimś wyżywać. Moje rozmyślenia przerwały mi z hukiem otwierające się drzwi, w których stanął mój ojciec. Z daleka mogłabym poznać, że był bardzo zły. I to nie na żarty. W szybkim tempie podniosłam się do pozycji siedzącej, odruchowo spuszczając głowę i unikając kontaktu wzrokowego. Mężczyzna podszedł do mnie i "rzucił" o ścianę. Moja głowa odbiła się od niej, powodując mroczki przed oczami. Zadał mi mocny cios w policzek. Na mojej twarzy pojawił się grymas, choć dobrze wiedziałam, że to dopiero początek. Okropnie było patrzeć jak zadawanie komuś bólu sprawia mu przyjemność.  Z moich oczu poleciały pierwsze łzy, gdy poczułam ogromny uścisk w brzuchu. W takich chwilach jedyne o czym marzę to wydostać się z tego piekła. Dostałam jeszcze kilka ciosów po czym "tata" opuścił mój pokój. Z myślą, że może jednak wrócić chwyciłam bluzę i szybko, oraz sprytnie opuściłam dom, tak aby nikt mnie nie zobaczył. 
"Nie wrócę na noc."-pomyślałam. Czekają mnie długie godziny chodzenia po mieście. Bo co innego zrobić? Do domu nie wrócę. Nie ma takiej opcji. Nie mam również nikogo bliskiego kto mógłby mnie na przykład przenocować. Cóż jestem skazana na takie życie...
***Perspektywa Jasia***
Wracałem od kumpla. Była może druga w nocy. Pewnie znów nie prześpię tej nocy, bo będę musiał załatwić kilka spraw. Moją uwagę przykuła jedyna postać w okolicy. Dziewczyna-jak poznałem po sylwetce ciała-miała na sobie cienką, czarną bluzę a na głowie kaptur. Trochę padało ale było na prawdę zimno. Zachwiała się nagle na nogach, co jeszcze bardziej przykuło moją uwagę. Na początku pomyślałem, że może być pijana. Gdy spostrzegłem, że dziewczyna upada szybko zacząłem biec w jej stronę. Będąc już obok nieznajomej wyjąłem telefon i odblokowałem go.
-Dzwonie po karetkę.-szepnąłem sam do siebie. 
-Nie... proszę.-usłyszałem cichy szept dziewczyny. Spojrzałem na jej twarz, na której widniał wielki siniak. Ktoś mógł ją pobić. O tym nie pomyślałem. Nie czuć było od niej alkoholu, co tylko bardziej potwierdzało moją teorię. Chwyciłem dziewczynę pod głową i kolanami i podniosłem. Była bardzo lekka. -Puść mnie! Proszę...-zaczęła głośno szlochać. 
-Nic Ci nie zrobię. Spokojnie.-uspokoiłem ją i zacząłem kierować się w stronę swojego domu. Oczy dziewczyny zaczęły się powoli zamykać. Może to dziwne, ale bardzo kogoś mi przypomina. Dlaczego takie dziwne? Może dlatego, że przeprowadziłem się tu niedawno i nie mógłbym jej znać. Zanim się spostrzegłem już stałem pod drzwiami swojego domu. Otworzyłem je i nie zdejmując butów skierowałem się do swojego pokoju. Kopnięciem otworzyłem drzwi od sypialni. Położyłem ją na łóżku i zdjąłem jej buty. Odpiąłem suwak od jej bluzy i zsunąłem z jej ramion. Widok jej ciała zupełnie mną wstrząsnął. Była cała poobijana, poharatana i wszędzie miała siniaki. 
"Nie mogła zrobić sobie tego jednym upadkiem."- pomyślałem. Przykryłem ją cienkim materiałem. Zdjąłem z siebie przemoczone ubrania i szybko się przebrałem. Spojrzałem na dziewczynę, która zaczęła się niespokojnie wiercić. Zbliżyłem się kawałek siadając na brzegu łóżka. Nie miałem pojęcia nawet kim jest, a jednak coś mi mówiło , że muszę się nią opiekować. Dziewczyna po chwili objęła mnie swoimi rękami, nie pozwalając odejść. 
-Zostań.-wyszeptała przez sen, powodując uśmiech na mojej twarzy. Nie miałem wyboru, choć mi to bardzo pasowało. Wsunąłem się pod kołdrę obok dziewczyny, która wtuliła się w moje ciało. Ponownie uśmiech wpłynął na moja twarz. Po kilku minutach patrzenia dziewczynę zorientowałem się tak na prawdę kim ona jest. To Ania która wyprowadziła się z Legnicy kilka lat temu, gdy jej rodzice zabronili nam kontaktu. Nie mogłem uwierzyć, że to ona. Myślałem, że nigdy już jej nie zobaczę. A tu proszę jaka niespodzianka. Zacząłem przeczesywać jej włosy palcami. Nie mogłem przestać się uśmiechać. Po jakimś czasie zaczęła dopadać mnie senność i odpłynąłem do krainy Morfeusza... 
____________________________________________________________
A oto drugi rozdział. Mam nadzieję że się podoba :D

piątek, 16 października 2015

Rozdział 1

"Siedziałam na łóżku patrząc na mojego najlepszego przyjaciela. 
-Pamiętasz co mi obiecałaś?-zapytał poważnie. Westchnęłam i przytaknęłam. Wyjęłam z kieszeni dwie bransoletki z napisem "BFF". Jedną niebieską, a drugą różową. 
-Plose. Tylko pamiętaj ze ja mam ctely, a ty sesc latek więc jak chcesz się ze mną psyjaznić to musisz ze mną wytsymać wiele, wiele lat.-mówiłam niewyraźnie. Chłopak uśmiechnął się do mnie przyjaźnie i powiedział:
-O to się nie martw."
 ***
"-Nadal nic nie rozumiesz?-mruknął cicho. Pokręciłam przecząco głową. -Kuźwa, ja Cię kocham.-krzyknął. Patrzyłam przez chwilę na niego nie dowierzając. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Rzuciłam się na niego. Tuliłam go, wciąż nie mogłam uwierzyć. 
-Ja Ciebie też.-szepnęłam.-Nie opuszczaj mnie już nigdy!
-Nigdy Cię nie zostawię."
***
"-Nigdy o Tobie nie zapomnę. Pamiętaj!-powiedział, zamykając mnie w uścisku. Z moich oczu wciąż leciały łzy. Nie mogłam uwierzyć, że to koniec, że już go nie zobaczę. -Kocham Cię Aniu.-szepnął wypuszczając mnie z objęć.
-Obiecuję że kiedyś się spotkamy, chociaż jeszcze nie wiem jak.-przysięgłam.
-Dobra koniec tego!-krzyknął mój ojciec. 
-Nienawidzę Cię.-wrzasnęłam tak samo głośno jak on, wsiadając do samochodu. Pomachałam tylko do chłopaka przyglądającego się całej sytuacji. Co mogłam zrobić? Miałam tylko czternaście lat. Musiałam z nimi jechać..."
_______________________________________________________________
Jak już pewnie się domyślacie to są wspomnienia Ani. Bardzo przepraszam że długo nic nie dodałam, ale wolałam napisać kilka rozdziałów żeby potem dodawać je regularnie. Następy pojawi się we wtorek. 
PS.Proszę jeśli coś Ci się nie podoba to napisz mi to w komentarzu, lub na asku, wtedy będę wiedziała co zmienić ;D