poniedziałek, 22 lutego 2016
Rozdział 10
Dziewczyna patrzyła w przestrzeń, nie wyrażając żadnych emocji.
-I ty myślisz, że to ja?-powiedziała po jakimś czasie.-Myślisz, że mogłabym zrobić coś takiego?!-krzyknęła patrząc na mnie jak na idiotę.
-A jak ty byś zareagowała?-spytałem spokojnie. Ania tylko siedziała ze spuszczoną głową. Wzruszyła obojętnie ramionami. Siedziała tak jeszcze chwilę i podniosła głowę. W jej oczach widziałem nadzieję.
-Janek, to moja siostra...-powiedziała...
Chłopak chwilę patrzył w przestrzeń.
-Ania ja... przepraszam.Zupełnie zapomniałem, że ty... masz siostrę.-jąkał się zażenowany całą sytuacją.
-Nic się nie stało...na prawdę.-powiedziałam, delikatnie się uśmiechając. Chłopak objął mnie ramieniem, całując w czoło. Tego od początku mi brakowało.
-Jesteś cudowna...-szepnął mi do ucha. Trwaliśmy tak chwilę w uścisku i postanowiliśmy wrócić już do domu i nie zalegać dłużej Filipowi.
Chłopak chwycił moją walizkę i zeszliśmy na dół. Gdy weszliśmy do salonu oczy blondyna zwróciły się w naszą stronę. Westchnął podnosząc się i idąc w naszą stronę. -Widzę, że już się pogodziliście.-powiedział, a ja podbiegłam do niego, tulą go.-Hej, co jest mała?-zapytał.
-Nic, tylko...to dzięki tobie. Gdyby nie ty nie miałabym co ze sobą zrobisz, dziękuję.-powiedziałam, szeroko się do niego uśmiechając. Chłopka odwzajemnił tylko uśmiech. Usłyszałam po chwili chrząknięcie Janka, stojącego tuż za nami. No tak, trochę przesadziłam.
-Dobra, bo Jasiek z zazdrości mi jaja urwie.-powiedział chłopak, puszczając mi oczko. Zaśmiałam się cicho, puszczając go i idąc do Jaśka. Chłopaki pożegnali się przybijając sobie piątkę. Wyszliśmy przed dom kierując się w stronę motoru. Zatrzymałam się gwałtownie widząc maszynę. Pokręciłam przecząco głową, patrząc na chłopaka, który zaczął się śmiać.
-Nie wsiądę na to.-powiedziałam poważnie. Chłopak podszedł do mnie, łapią za rękę i kierując w tamtą stronę.-Nie! Puszczaj!- Chłopak zaczął się jeszcze bardziej śmiać.
-Aż tak się o mnie martwisz?-zapytał ze słodką minką. Pokręciłam przecząco głową.
-Nie, bardziej boje się o siebie.-prychnęłam.
-Możesz wracać z buta.-powiedział uśmiechając się złośliwie. Patrzyłam na niego wzrokiem pełnym chęci mordu. Założył kask i usiadł na motorze.-Niestety będziesz musiała przeżyć bez kasku, ponieważ nie mam drugiego przy sobie.-zaśmiał się cicho.
-Policzymy się w domu.-warknęłam pod nosem, siadając za maszynie.
-Grozisz mi?-zapytał. Mocno przytuliłam się do jego pleców. Chłopak ruszył, a ja jeszcze bardziej przywarłam do niego swoim ciałem. Co chwilę przyśpieszał, specjalnie robiąc mi na złość. Nim się obejrzałam byłam już pod domem. Nie miałam zamiaru jednak go puszczać. Siedziałam nadal trzymając się go mocno. Zapewne wyglądałam jak małe dziecko.
-Już?-zapytał śmiejąc się. Pokiwałam przecząco głową, wciąż się do niego tuląc. Chłopak westchnął łapiąc mnie pod kolanami i głową i podnosząc. Walnęłam go z całej siły w tors, na co on tylko się zaśmiał. Jęknęłam rozpaczliwie poddając się jego ruchom. Wszedł do domu i "rzucił" mnie na łóżko.
-Jutro wyjeżdżamy.-powiedział siadając obok mnie.
-Mogę wiedzieć gdzie?-zapytałam, zdejmując z nóg czarne trampki i zsuwając z ramion kurtkę. Jasiek tylko zaśmiał się, kręcąc głową na "nie". Westchnęłam układając głowę na jego ramieniu i przenosząc swój wzrok na telewizor na którym leciała już jakiś film. Po chwili zaczęłam zamykać oczy i zupełnie ignorując otaczający mnie świat zasnęłam.
***
Otworzyłam powieki przyglądając się osobie, która przerwała mój sen. Janek wyjmował z szafy ciuchy i pakował je do walizek. Gdy zobaczył, że się mu przyglądam uśmiechnął się, ukazując szereg białych zębów.
-Dzień dobrzy, księżniczko.-powiedział radośnie, siadając na skraju łóżka.-Jak się spało?
-Dobrze.-powiedziałam jeszcze zaspanym głosem.-Czyje są te ciuchy?-zapytałam, wskazując na typowo dziewczęce ubrania, leżące w walizce.
-Już twoje.-powiedział szybko nawet nie patrząc w ich stronę. Podniosłam pytająco brew, na co z jego ust wydostało się ciche westchnięcie.-Mojej siostry.
-Ty masz siostrę?!-podniosłam głos nie wierząc w to co słyszę.
-Tak. Śmieszna historia. Rok temu dowiedziałem się że moi rodzice oddali ją do adopcji cztery lata przed moim urodzeniem. Niedawno do mnie przyjechała i... zostawiła kilka rzeczy. Raczej jej się już nie przydadzą. A na miejscu kupimy ci jeszcze więcej.-uśmiechnął się uroczo.
-Ale...
-Żadnych "ale".-przerwał mi. Pokiwałam tylko głową i wstałam.
-Idę pod prysznic.-powiedziałam.
***
-Ej no przecież nie było tak źle.-krzyknął, próbując nade mną nadążyć.
-Nie w ogóle, pomijając chwile, w których przez turbulencje czułam, że zaraz umrę! I twoje komentarze typu "Tyle osób już zginęło lecąc samolotem" wcale mi nie pomagały!-krzyknęłam, nawet się nie odwracając. Usłyszałam za sobą cichy chichot chłopaka. Odwróciłam się gwałtownie, zatrzymując tym samym Janka.-To nie jest śmieszne.-warknęłam, patrząc prosto w jego oczy.
-Czy ty podnosisz na mnie głos?-uniósł jedną brew. Wzruszyłam ramionami.
-A co nie podoba się?-dogryzłam się. Jego twarz wyrażała czyste rozbawienie. Złapał mnie za biodra, przyciągając mocniej do swojego ciała. Masze usta dzieliły milimetry, a gdy miały się już stykać usłyszeliśmy dzwonek telefonu...
_________________________________________________________
Przepraszam, że taki nudny. Chciałabym dodać następny rozdział dość szybko, ale najpóźniej pojawi się za tydzień w poniedziałek.Przepraszam jeśli czcionka będzie bardzo mała, ale jak już mówiłam mam z tym duży problem. Dziękuję za miłe komentarze, które bardzo mi pomogły gdy miałam już myśli, aby zakończyć ff.
sobota, 20 lutego 2016
Przepraszam
Na prawdę próbowałam już ze 20 razy pisać ten rozdział jeszcze raz i za każdym razem jest on na blogu za małą czcionką, mogę wam go opublikować jak chcecie. O ile uda wam się go przeczytać. Jeśli chcecie to napiszcie mi w kom. Jeszcze raz bardzo przepraszam :''(
poniedziałek, 25 stycznia 2016
???
Bardzo
was przepraszam, ale mam duży problem, przez który podejrzewam, że nie
będzie dzisiaj rozdziału. Ale proszę przeczytać do końca. Miałam już
publikować rozdział lecz, gdy kliknęłam "podgląd", by sprawdzić czy
wszystko jest jak trzeba moja czcionka była bardzo mała i teraz
prawdopodobnie też taka jest. Kilka razy zmieniałam ją, ale ciągle była
mała. Najciekawsze jest to, iż na samym bloggerze post wygląda
normalnie, a po publikacji już inaczej. Chciałam was prosić jeśli znacie
podobny przypadek, wiecie jak to naprawić, albo byliście w podobnej
sytuacji to bardzo proszę o napisaniu tego w komentarzu :'(
piątek, 22 stycznia 2016
...
WIEM, ŻE TO CO NAPISZE MACIE GŁĘBOKO W DUPIE, ALE PROSZĘ O PRZECZYTANIE CAŁEJ NOTATKI... więc przepraszam, że nie dodawałam dłuuuuuuuuuugo rozdziału, ale nie miałam weny, a ostatni tydzień był...dziwny. Po prostu mam problemy z nauką i...no jestem zakochana oczywiście bez wzajemności co też trochę skutkowało tym, że nic mi się nie chciało... Rozdział pojawi się w poniedziałek. Mam również pomysł na inne FF, ale jeśli będę chciała je w ogóle publikować to zrobię to, gdy skończę to. A przechodząc do przyjemniejszych rzeczy na blogu pojawiło się już ponad 1000 wyświetleń!!!!!!!!!!!!
Dziękuje!! I jakbyście mogli to napiszcie pod tym postem komentarz, bo chciałbym wiedzieć, ile o osób w ogóle czyta to FF.
Dziękuje!! I jakbyście mogli to napiszcie pod tym postem komentarz, bo chciałbym wiedzieć, ile o osób w ogóle czyta to FF.
niedziela, 3 stycznia 2016
Rozdział 9
Zsiadłem
z motoru i bez pukania wszedłem do siedziby mojego kumpla. Chłopak
popatrzył tylko na mnie kręcąc głową.-Co?! Mam zły dzień. Mów po co Ci
jestem potrzebny.-mruknąłem od niechcenia.
-Możesz
mi wytłumaczyć czemu Ania musiała do mnie dzwonić, bo wyrzuciłeś ją z
domu?-zapytał, a we mnie zaczęło buzować bardziej niż wcześniej.
-To kurwa sprawa między mną, a nią która nie dotyczy ciebie.-warknąłem.
-Słuchaj, może to nie jest moja sprawa, ale gdy dziewczyna dzwoni do mnie, bo nie wie co ze sobą zrobić, to nie zostawiam tego. A już na pewno nie wyrzucam jej z domu.-powiedział z wyrzutem. Zatrzymałem się wplatając rękę we włosy.
-Kurwa, ale miałem powód. Nie wiem co ona chce zrobić, ale już jej nie ufam.-powiedziałem odrobinę spokojniej.
-Czy ty siebie słyszysz?! Przecież to Ania. Kilka dni temu mówiłeś, że jesteś najszczęśliwszy, bo ją znów widzisz, a teraz pieprzysz, że jej nie ufasz?! Ogarnij się i idź o tym z nią pogadać!-wykrzyczał na jednym tchu. Zacisnąłem pięści z bezradności.-Ona przez ciebie płacze...-dodał cicho. Westchnąłem odwracając się i kierując w stronę pokoju, w którym leżała dziewczyna. Stanąłem przed drzwiami ostatecznie zastanawiając się czy wejść. Usłyszałem cichy szloch, przez który poczułem ukucie w klatce piersiowej. Delikatnie uchyliłem drzwi. Widząc leżącą postać zwróconą w stronę okna, cicho wszedłem do pomieszczenia i usiadłem na łóżku.
-Mówiłam Ci, że nie będzie chciał ze mną rozmawiać.-usłyszałem szept dziewczyny. Choć przed chwilą chciałem wrócić do domu i zapomnieć o niej, teraz mam ogromne wyrzuty sumienia. Położyłem się obok niej, wtulając w jej plecy. Ania odwróciła się w moją stronę. Widząc mnie, szybko i gwałtownie odsunęła się, prawię spadając z łóżka.-Co ty tu robisz?!-krzyknęła. Wyglądała okropnie. Oczy całe opuchnięte, a policzki mokre od łez.
-Wytłumacz mi o co chodziło.-powiedziałem spokojnie. Dziewczyna zaśmiała się przez łzy, zaciskając usta w cienką linię.
-Przyszedłeś tu tylko po to?!-podniosła delikatnie głos.-Jakbym wiedziała o co chodzi, to nie siedziałabym tu i się nad tym zastanawiała.-szepnęła. Westchnąłem,odchylając głowę do tyłu i wplatając rękę we włosy...
Retrospekcja:
Po wyjściu dziewczyny pozmywałem po śniadaniu i sam miałem w planie skoczyć do sklepu. Tak też zrobiłem. Kupiłem jakieś jedzenie i kilka rzeczy dla Ani. W domu widząc ubrania dziewczyny zostawiłem zakupy na stole, zdjąłem buty i pospiesznie poszedłem do jej pokoju. Leżała ona na łóżku w... samej bieliźnie.
-Ania, co się tu dzieję?-zapytałem, nie wiedząc o co chodzi. Czy tu gdzieś jest jakaś ukryta kamera?! Dziewczyna tylko zaśmiała się, wstając i podchodząc do mnie.
-Ale ty głupiutki jesteś.-powiedziała.- Przecież każdy chłopak od razu chciałby mnie przelecieć. Na prawdę nabrałeś się na tę rolę grzecznej dziewczynki?-zaśmiała się chyrze.-Nie jestem taka jak sądziłeś, ale...-przerwała na chwilę obchodząc mnie dookoła.-mam pewną propozycję. Będę całą twoja, a ty będziesz mi płacił. Będę robiła wszystko co chcesz. Potrzebuję tylko pieniędzy.-powiedziała.
-Chyba sobie żartujesz! Co Ci się stało, dziewczyno?!-krzyknąłem na cały dom. Ona wzruszyła tylko ramionami.-Wynoś się i już nigdy nie wracaj, rozumiesz?!-warknąłem przez zaciśnięte zęby.Dziewczyna fuknęła tylko coś pod nosem, zabierając po drodze jakąś sukienkę. Naciągnęła ją na siebie i pośpiesznie wyszła, szepcząc po cichu:
-Jeszcze tu wrócę.
Koniec retrospekcji.
Dziewczyna patrzyła w przestrzeń, nie wyrażając żadnych emocji.
-I ty myślisz, że to ja?-powiedziała po jakimś czasie.-Myślisz, że mogłabym zrobić coś takiego?!-krzyknęła patrząc na mnie jak na idiotę.
-A jak ty byś zareagowała?-spytałem spokojnie. Ania tylko siedziała ze spuszczoną głową. Wzruszyła obojętnie ramionami. Siedziała tak jeszcze chwilę i podniosła głowę. W jej oczach widziałem nadzieję.
-Janek, to moja siostra...-powiedziała...
-To kurwa sprawa między mną, a nią która nie dotyczy ciebie.-warknąłem.
-Słuchaj, może to nie jest moja sprawa, ale gdy dziewczyna dzwoni do mnie, bo nie wie co ze sobą zrobić, to nie zostawiam tego. A już na pewno nie wyrzucam jej z domu.-powiedział z wyrzutem. Zatrzymałem się wplatając rękę we włosy.
-Kurwa, ale miałem powód. Nie wiem co ona chce zrobić, ale już jej nie ufam.-powiedziałem odrobinę spokojniej.
-Czy ty siebie słyszysz?! Przecież to Ania. Kilka dni temu mówiłeś, że jesteś najszczęśliwszy, bo ją znów widzisz, a teraz pieprzysz, że jej nie ufasz?! Ogarnij się i idź o tym z nią pogadać!-wykrzyczał na jednym tchu. Zacisnąłem pięści z bezradności.-Ona przez ciebie płacze...-dodał cicho. Westchnąłem odwracając się i kierując w stronę pokoju, w którym leżała dziewczyna. Stanąłem przed drzwiami ostatecznie zastanawiając się czy wejść. Usłyszałem cichy szloch, przez który poczułem ukucie w klatce piersiowej. Delikatnie uchyliłem drzwi. Widząc leżącą postać zwróconą w stronę okna, cicho wszedłem do pomieszczenia i usiadłem na łóżku.
-Mówiłam Ci, że nie będzie chciał ze mną rozmawiać.-usłyszałem szept dziewczyny. Choć przed chwilą chciałem wrócić do domu i zapomnieć o niej, teraz mam ogromne wyrzuty sumienia. Położyłem się obok niej, wtulając w jej plecy. Ania odwróciła się w moją stronę. Widząc mnie, szybko i gwałtownie odsunęła się, prawię spadając z łóżka.-Co ty tu robisz?!-krzyknęła. Wyglądała okropnie. Oczy całe opuchnięte, a policzki mokre od łez.
-Wytłumacz mi o co chodziło.-powiedziałem spokojnie. Dziewczyna zaśmiała się przez łzy, zaciskając usta w cienką linię.
-Przyszedłeś tu tylko po to?!-podniosła delikatnie głos.-Jakbym wiedziała o co chodzi, to nie siedziałabym tu i się nad tym zastanawiała.-szepnęła. Westchnąłem,odchylając głowę do tyłu i wplatając rękę we włosy...
Retrospekcja:
Po wyjściu dziewczyny pozmywałem po śniadaniu i sam miałem w planie skoczyć do sklepu. Tak też zrobiłem. Kupiłem jakieś jedzenie i kilka rzeczy dla Ani. W domu widząc ubrania dziewczyny zostawiłem zakupy na stole, zdjąłem buty i pospiesznie poszedłem do jej pokoju. Leżała ona na łóżku w... samej bieliźnie.
-Ania, co się tu dzieję?-zapytałem, nie wiedząc o co chodzi. Czy tu gdzieś jest jakaś ukryta kamera?! Dziewczyna tylko zaśmiała się, wstając i podchodząc do mnie.
-Ale ty głupiutki jesteś.-powiedziała.- Przecież każdy chłopak od razu chciałby mnie przelecieć. Na prawdę nabrałeś się na tę rolę grzecznej dziewczynki?-zaśmiała się chyrze.-Nie jestem taka jak sądziłeś, ale...-przerwała na chwilę obchodząc mnie dookoła.-mam pewną propozycję. Będę całą twoja, a ty będziesz mi płacił. Będę robiła wszystko co chcesz. Potrzebuję tylko pieniędzy.-powiedziała.
-Chyba sobie żartujesz! Co Ci się stało, dziewczyno?!-krzyknąłem na cały dom. Ona wzruszyła tylko ramionami.-Wynoś się i już nigdy nie wracaj, rozumiesz?!-warknąłem przez zaciśnięte zęby.Dziewczyna fuknęła tylko coś pod nosem, zabierając po drodze jakąś sukienkę. Naciągnęła ją na siebie i pośpiesznie wyszła, szepcząc po cichu:
-Jeszcze tu wrócę.
Koniec retrospekcji.
Dziewczyna patrzyła w przestrzeń, nie wyrażając żadnych emocji.
-I ty myślisz, że to ja?-powiedziała po jakimś czasie.-Myślisz, że mogłabym zrobić coś takiego?!-krzyknęła patrząc na mnie jak na idiotę.
-A jak ty byś zareagowała?-spytałem spokojnie. Ania tylko siedziała ze spuszczoną głową. Wzruszyła obojętnie ramionami. Siedziała tak jeszcze chwilę i podniosła głowę. W jej oczach widziałem nadzieję.
-Janek, to moja siostra...-powiedziała...
________________________________________________
Wiem, że dzisiejszy rozdział jest nudny i krótki, ale nie miałam weny. Rozdziały znów będą pojawiały się co jakiś tydzień. Piszcie jeśli mam coś zmienić, bo nie wiem czy robię coś źle...
niedziela, 27 grudnia 2015
Rozdział 8
Jednak po kilku minutach zerwałam się słysząc głośny trzask drzwiami. Po chwili Jasiek wparował niczym opętany do pokoju.
-Co ty tu jeszcze robisz?! Kazałem Ci przecież wypierdalać! Odpierdol się od mojego życia raz na zawsze!
Patrzyłam na niego jak osłupiała, nie wiedząc co się dzieje. Czy zrobiłam coś źle? Pospiesznie wstałam z łóżka, zbierając swoją walizkę i omijając chłopaka, który stał z zaciśniętą szczęką. Łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Zbiegłam szybko na dół, czując jak chłopak podąża za mną. Wsunęłam na siebie buty i bluzę i wyszłam z mieszkania. Za sobą usłyszałam jeszcze:
-I nigdy więcej tu nie wracaj.-Aż zakręciło mi się w głowie od tych wszystkich słów wypływających z jego ust. Nie wiem co zrobiłam, ale mogłam się domyślić, że tak to się skończy. Przecież nikt nie wytrzymałby ze mną tyle czasu. Stanęłam przed domem chłopaka, zastanawiając się co zrobić dalej. Pomimo wcześniejszej słonecznej pogody, teraz na niebie znajdowały się deszczowe chmury. Miałam nadzieje, że szybko nie zacznie padać. Przypomniała mi się komórka od Janka, która wciąż była w mojej kieszeni. Wyciągnęłam ją i wybrałam numer do Filipa. Po kilku sygnałach chłopak odebrał.
-Halo?-powiedział.
-Nie przeszkadzam?-zapytałam, starając się by mój głos się nie złamał od guli w gardle.
-Ania? Nie, oczywiście, że nie. Stało się coś?-spytał troskliwie. I w tym momencie nie ukrywałam już emocji i wszystko co siedziało we mnie zaczęło wydostawać się na zewnątrz. Szlochałam w słuchawkę, dławiąc się łzami, a chłopak nie wiedząc o co chodzi wypytywał o wszystko.-Ania, uspokój się! Gdzie jesteś? Za chwilę po ciebie przyjadę.-powiedział spokojnym, lecz zmartwionym głosem.
-Koło domu Janka, tylko nic mu nie mów, proszę.-szepnęłam.
-Zaraz tam będę.-oznajmił, po czym usłyszałam dźwięk zakończenia rozmowy. Wszystko w jednej chwili zaczęło się sypać. Gdy dowiedziałam się, że Janek to "mój Janek", z którym spotykałam się te kilka lat temu, byłam cholernie szczęśliwa, choć nie było tego po mnie widać. Miałam nadzieję, że może coś z tego wyjdzie. Że zrozumie mnie i może do siebie wrócimy, ale w jednej chwili straciłam jego, dach nad głową i sens do życia. Bo dla kogo mam żyć skoro rodzice... w sumie nie są rodzicami, przyjaciół nie mam, a siostra to ździra bez uczuć? Stałam kilka minut bez ruchu, wpatrując się w jeden punkt przede mną. Nim sie zorientowałam Filip był już koło mnie.-Wytłumacz mi co się stało.-powiedział, a ja żuciłam się na niego tuląc jak najmocniej. Nic nie poradzę, taka już jestem. Potrzebowałam ciepła drugiej osoby.-Hej, spokojnie zaraz zabiorę Cie do mnie, ale powiedz co się stało i dlaczego nie jesteś u Janka. -Spojrzałam w jego oczy które były bardzo podobne do Jaśka tylko... ostatnie co wiedziałam w oczach chłopaka to ból i złość. A u Filipa było zupełnie inaczej. Widziałam w nich zmartwienie i współczucie. Gdy zorientowałam się, że chłopak czeka na odpowiedź pokiwałam tylko głową.
***
Siedziałam w samochodzie chłopaka. Dowiedziałam się, że razem z Jankiem jeżdżą na motorach. Brunet nigdy o tym nie wspominał. Kilka minut później byliśmy już przed domem Filipa. Jego dom podobnie jak Janka wydawał się ogromny. Zdziwiło mnie to, jak bardzo są do siebie podobne. Wnętrze było urządzone w stylu typowo nowoczesnym, gdzie przeważał czarny kolor. Chłopak zaprowadził mnie do pokoju, który zupełnie różnił się od reszty. Był cały błękitny z nutką fioletu, urządzony typowo dziewczęco.
-Dziękuję. Tylko...proszę nie mów nic Jaśkowi.-poprosiłam chłopaka, który westchnął siadając na wielkim łóżku, usadzając mnie obok.
-Posłuchaj. Bardzo nie podoba mi się to jak on Cię potraktował i zamierzam mu to powiedzieć. Jasiek nie zrobiłby tego tak po prostu. Musiał mieć jakiś powód.-powiedział.
-Sądzisz, że to moja wina?-spytałam ze smutkiem. Może i ma rację.
-Nie, oczywiście, że nie. Chodzi mi o to, że muszę z nim porozmawiać. Inaczej nie dowiem się dlaczego tak zrobił, ok?-pokiwałam głową.
-Tylko ja się boję, że on będzie na mnie zły i coś mi zrobi.-szepnęłam cichutko.
-Obiecuję, że nic ci nie zrobi. Nie byłby do tego zdolny, poza tym ja będę obok.-zapewnił. Ponownie pokiwałam głową.-Może się prześpij, albo połóż. Ja będę na dole. Znajdziesz mnie.-powiedział wychodząc z pokoju...
***Perspektywa Janka***
Siedziałem przed telewizorem, nerwowo tupiąc nogą. Nie mogłem ochłonąć po tym co się stało. Usłyszałem dzwonek telefonu. Wkurwiony podniosłem się z fotela, idąc w stronę dźwięku. Po chwili jednak wróciłem do tego samego miejsca, uderzając nogą w ścianę, gdy nie mogłem znaleźć przedmiotu. Usiadłem nerwowo na kanapie, rzucając poduszką leżącą obok. Przekląłem pod nosem, zauważając telefon, który jeszcze przed chwilą znajdował się pod poduszką. Widząc, że dzwoni Filip, szybko przesunąłem palcem po ekranie, odbierając połączenie.
-Co?!-krzyknąłem.
-Stary musimy pogadać.-powiedział, a ja już wiedziałem, że to będzie trudna rozmowa.
-O co chodzi?-powiedziałem trochę spokojniej, choć nadal byłem cholerni wkurwiony.
-Przyjedź do mnie.-powiedział.
-Będę za dziesięć minut. -mruknąłem, zakańczając połączenie. Wsadziłem telefon do kieszeni, zabierając tylko kurtkę i klucze i wyszedłem z domu. Wsiadłem na motor i odjechałem. To była jedyna rzecz na jaką miałem ochotę. Tylko szybka jazda na tym cudeńku potrafiła mi "pomóc". Czułem się wolny i oddzielony od świata. Gwałtownie przyśpieszyłem, wyprzedzając jadące przede mną samochody. Chwilę później byłem już przed domem Filipa. Zsiadłem z motoru i bez pukania wszedłem do siedziby mojego kumpla. Chłopak popatrzył tylko na mnie kręcąc głową.-Co?! Mam zły dzień. Mów po co Ci jestem potrzebny.-mruknąłem od niechcenia.
-Możesz mi wytłumaczyć czemu Ania musiała do mnie dzwonić, bo wyrzuciłeś ją z domu?-zapytał, a we mnie zaczęło buzować bardziej niż wcześniej.
Patrzyłam na niego jak osłupiała, nie wiedząc co się dzieje. Czy zrobiłam coś źle? Pospiesznie wstałam z łóżka, zbierając swoją walizkę i omijając chłopaka, który stał z zaciśniętą szczęką. Łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Zbiegłam szybko na dół, czując jak chłopak podąża za mną. Wsunęłam na siebie buty i bluzę i wyszłam z mieszkania. Za sobą usłyszałam jeszcze:
-I nigdy więcej tu nie wracaj.-Aż zakręciło mi się w głowie od tych wszystkich słów wypływających z jego ust. Nie wiem co zrobiłam, ale mogłam się domyślić, że tak to się skończy. Przecież nikt nie wytrzymałby ze mną tyle czasu. Stanęłam przed domem chłopaka, zastanawiając się co zrobić dalej. Pomimo wcześniejszej słonecznej pogody, teraz na niebie znajdowały się deszczowe chmury. Miałam nadzieje, że szybko nie zacznie padać. Przypomniała mi się komórka od Janka, która wciąż była w mojej kieszeni. Wyciągnęłam ją i wybrałam numer do Filipa. Po kilku sygnałach chłopak odebrał.
-Halo?-powiedział.
-Nie przeszkadzam?-zapytałam, starając się by mój głos się nie złamał od guli w gardle.
-Ania? Nie, oczywiście, że nie. Stało się coś?-spytał troskliwie. I w tym momencie nie ukrywałam już emocji i wszystko co siedziało we mnie zaczęło wydostawać się na zewnątrz. Szlochałam w słuchawkę, dławiąc się łzami, a chłopak nie wiedząc o co chodzi wypytywał o wszystko.-Ania, uspokój się! Gdzie jesteś? Za chwilę po ciebie przyjadę.-powiedział spokojnym, lecz zmartwionym głosem.
-Koło domu Janka, tylko nic mu nie mów, proszę.-szepnęłam.
-Zaraz tam będę.-oznajmił, po czym usłyszałam dźwięk zakończenia rozmowy. Wszystko w jednej chwili zaczęło się sypać. Gdy dowiedziałam się, że Janek to "mój Janek", z którym spotykałam się te kilka lat temu, byłam cholernie szczęśliwa, choć nie było tego po mnie widać. Miałam nadzieję, że może coś z tego wyjdzie. Że zrozumie mnie i może do siebie wrócimy, ale w jednej chwili straciłam jego, dach nad głową i sens do życia. Bo dla kogo mam żyć skoro rodzice... w sumie nie są rodzicami, przyjaciół nie mam, a siostra to ździra bez uczuć? Stałam kilka minut bez ruchu, wpatrując się w jeden punkt przede mną. Nim sie zorientowałam Filip był już koło mnie.-Wytłumacz mi co się stało.-powiedział, a ja żuciłam się na niego tuląc jak najmocniej. Nic nie poradzę, taka już jestem. Potrzebowałam ciepła drugiej osoby.-Hej, spokojnie zaraz zabiorę Cie do mnie, ale powiedz co się stało i dlaczego nie jesteś u Janka. -Spojrzałam w jego oczy które były bardzo podobne do Jaśka tylko... ostatnie co wiedziałam w oczach chłopaka to ból i złość. A u Filipa było zupełnie inaczej. Widziałam w nich zmartwienie i współczucie. Gdy zorientowałam się, że chłopak czeka na odpowiedź pokiwałam tylko głową.
***
Siedziałam w samochodzie chłopaka. Dowiedziałam się, że razem z Jankiem jeżdżą na motorach. Brunet nigdy o tym nie wspominał. Kilka minut później byliśmy już przed domem Filipa. Jego dom podobnie jak Janka wydawał się ogromny. Zdziwiło mnie to, jak bardzo są do siebie podobne. Wnętrze było urządzone w stylu typowo nowoczesnym, gdzie przeważał czarny kolor. Chłopak zaprowadził mnie do pokoju, który zupełnie różnił się od reszty. Był cały błękitny z nutką fioletu, urządzony typowo dziewczęco.
-Dziękuję. Tylko...proszę nie mów nic Jaśkowi.-poprosiłam chłopaka, który westchnął siadając na wielkim łóżku, usadzając mnie obok.
-Posłuchaj. Bardzo nie podoba mi się to jak on Cię potraktował i zamierzam mu to powiedzieć. Jasiek nie zrobiłby tego tak po prostu. Musiał mieć jakiś powód.-powiedział.
-Sądzisz, że to moja wina?-spytałam ze smutkiem. Może i ma rację.
-Nie, oczywiście, że nie. Chodzi mi o to, że muszę z nim porozmawiać. Inaczej nie dowiem się dlaczego tak zrobił, ok?-pokiwałam głową.
-Tylko ja się boję, że on będzie na mnie zły i coś mi zrobi.-szepnęłam cichutko.
-Obiecuję, że nic ci nie zrobi. Nie byłby do tego zdolny, poza tym ja będę obok.-zapewnił. Ponownie pokiwałam głową.-Może się prześpij, albo połóż. Ja będę na dole. Znajdziesz mnie.-powiedział wychodząc z pokoju...
***Perspektywa Janka***
Siedziałem przed telewizorem, nerwowo tupiąc nogą. Nie mogłem ochłonąć po tym co się stało. Usłyszałem dzwonek telefonu. Wkurwiony podniosłem się z fotela, idąc w stronę dźwięku. Po chwili jednak wróciłem do tego samego miejsca, uderzając nogą w ścianę, gdy nie mogłem znaleźć przedmiotu. Usiadłem nerwowo na kanapie, rzucając poduszką leżącą obok. Przekląłem pod nosem, zauważając telefon, który jeszcze przed chwilą znajdował się pod poduszką. Widząc, że dzwoni Filip, szybko przesunąłem palcem po ekranie, odbierając połączenie.
-Co?!-krzyknąłem.
-Stary musimy pogadać.-powiedział, a ja już wiedziałem, że to będzie trudna rozmowa.
-O co chodzi?-powiedziałem trochę spokojniej, choć nadal byłem cholerni wkurwiony.
-Przyjedź do mnie.-powiedział.
-Będę za dziesięć minut. -mruknąłem, zakańczając połączenie. Wsadziłem telefon do kieszeni, zabierając tylko kurtkę i klucze i wyszedłem z domu. Wsiadłem na motor i odjechałem. To była jedyna rzecz na jaką miałem ochotę. Tylko szybka jazda na tym cudeńku potrafiła mi "pomóc". Czułem się wolny i oddzielony od świata. Gwałtownie przyśpieszyłem, wyprzedzając jadące przede mną samochody. Chwilę później byłem już przed domem Filipa. Zsiadłem z motoru i bez pukania wszedłem do siedziby mojego kumpla. Chłopak popatrzył tylko na mnie kręcąc głową.-Co?! Mam zły dzień. Mów po co Ci jestem potrzebny.-mruknąłem od niechcenia.
-Możesz mi wytłumaczyć czemu Ania musiała do mnie dzwonić, bo wyrzuciłeś ją z domu?-zapytał, a we mnie zaczęło buzować bardziej niż wcześniej.
_______________________________________________________
Witam w 8 rozdziale. Mam nadzieje, że się podoba ;) Zapraszam do komentowania i z góry dziękuję za wszystkie kom.
piątek, 25 grudnia 2015
Rozdział 7
-Ja nie będę miała z czego Ci potem oddać.-powiedziałam zawstydzona.
-A
czy ktoś kazał Ci oddawać?-zapytał. Pokręciłam przecząco głową.-Uznaj
to za prezent za długie lata samotności.-powiedział uśmiechając się.
Patrzyłam w jego oczy, dalej się wahając.-No nie daj się
prosić.-ostatecznie zgodziłam się, oczywiście pod lekkim szantażem z
jego strony. Miałam nadzieję, że będę miała jakąś zabawę z tego wyjazdu,
że spędzę ten czas miło... Jeszcze nie wiedziałam jak bardzo się
myliłam.
Następnego dnia:
Obudziło mnie delikatne szturchanie za ramę.
-Maamoooo, mogę nie iść dzisiaj do szkoły?-powiedziałam nieświadomie. W odpowiedzi usłyszałam tylko śmiech. Otworzyłam leniwie oczy, parząc na osobę, która bezczelnie przerwała mi sen. Na twarz Janka padały promienie słoneczne, przez które wydawał się on jeszcze piękniejszy. Podniosłam się do pozycji siedzącej, by mieć na niego lepszy widok.-Co?!-podniosłam delikatnie głos.-Co takiego się stało, że musiałeś mnie obudzić?!-jęknęłam rozpaczliwie, rzucając się na łóżko z zamiarem ponownego uśnięcia. Niestety nie było mi to dane, gdyż nie całą minutę później, poczułam czyjąś dłoń owiniętą wokół mojej kostki. Chłopak zaczął ciągnąc mnie po łóżku, a gdy już miałam zderzyć się z twardą strukturą podłogi, moje ciało zostało otulone przez jego ciepłe dłonie, które podniosły mnie, nie pozwalając upaść. Chłopak od razu zaczął kierować się do kuchni. Zaniemówiłam, gdy zobaczyłam cały zapełniony jedzeniem stół. -To... to dla mnie?-zapytałam, lekko się wahając.
-Oczywiście, że dla ciebie.-zaśmiał się. Ooo on nawet śmieje się uroczo... Nie! Ania spokój! Ty nie możesz się w nim zakochać! Chłopak puścił mnie, stawiając na ziemi.
-Ale ja... nie jestem głodna.-szepnęłam, zajmując jedno z miejsc przy stole.
-Ok, musimy porozmawiać.-powiedział spokojnie. Mi jednak od razu zaczęły trząść się ręce.-Posłuchaj, ja nie jestem taki głupi za jakiego mnie uważasz. Myślisz, że nie zauważyłem, że przestałaś jeść?! Przecież to widać. Powiedz mi wszystko co Cię teraz gnębi. Dlaczego nie jesz, czemu się mnie boisz i co masz zamiar z tym wszystkim zrobić. Masz mi to wytłumaczyć w tej chwili.-powiedział na jednym tchu. Patrzyłam na niego, nie wiedząc co zrobić. Otworzyłam usta z zamiarem odpowiedzi, lecz po chwili znów je zamknęłam, nie mając nic ciekawego do powiedzenia. Oczy chłopaka wciąż wlepione były we mnie, a ja nadal nie wiedziałam co powiedzieć. Po kilku minutach ciszy, postanowiłam wyjaśnić mu wszystko, co wydarzyło się od naszego rozstania i dlaczego z buntowniczki stałam się małą dziewczynką, która boi się wszystkiego.
-Odkąd wyprowadziłam się z Legnicy, stałam się osobą bardzo zamkniętą w sobie. Straciłam najważniejszą osobę w moim życiu. Ciebie.-utrzymywałam z nim kontakt wzrokowy.-Chociaż po jakichś dwóch latach chciałam znaleźć sobie osobę której będę mogła się zwierzyć, pogadać. Szczególnie po tym jak ojciec zaczął się nade mną znęcać. Jednak zawszę, gdy komuś zaufałam okazywało się, że chciała dowiedzieć się tylko czegoś o mnie, by później ośmieszyć mnie w oczach innych. Raz nawet pobili mnie za to, że nie jestem jak moja siostra...Zawsze byłam do niej porównywana. I pomimo, że byłyśmy niemal identyczne, to zawsze ja byłam ta gorsza. Powtarzano mi w domu, że sprawiam same kłopoty, że wydali na mnie już i tak za dużo pieniędzy.-coraz więcej wspomnień wracało do mojej głowy. Łzy same zaczęły płynąć po policzkach, a chłopak który już zdążył wziąć mnie na swoje kolana, zaczął ścierać je delikatni- Po tym wszystkim straciłam zaufanie do ludzi. Wszystkiego zaczęłam się bać, a przez to, że byłam zawsze za wszystko obwiniana sama zaczęłam się obwiniać. Tu nie chodzi o ciebie...nie boje się ciebie. Boje się ludzi.-wtulona w ciało Janka, cała zapłakana. Nie potrafiłam powiedzieć co wtedy czułam. I to nie był smutek. Nie mam pojęcia co. Może bezradność(?)W każdym razie po 15 minutach, gdy moje policzki wyschły już od łez, zaczęłam delikatnie się podnosić. Jednak żelazny uścisk Janka nie pozwalał mi na to.-Jaś...-spojrzał na mnie wyczekująco.-Bo...mogę u ciebie zostać. Prawda?-zapytałam niepewnie.
-Oczywiście.-odpowiedział szybko.
-To chciałam iść do domu, żeby wziąć jakieś ubrania.-powiedziałam. Chłopak tylko pokiwał głową, po czym mnie przytulił. Muszę przyznać. Zdziwił mnie ten gest. Jeszcze chwilę trwaliśmy w uścisku i chłopka mnie puścił.
-A, bym zapomniał.-wstał i skierował się do jakiejś szuflady, wyjmując z niej jakieś pudełko. Gdy spojrzałam na etykietę już wiedziałam, że to telefon.
-Nie wezmę tego.-powiedziałam szybko. On tylko się zaśmiał, wpychając mi telefon do rąk. -Weźmiesz. I tak będę Ci go dawał dopóki go nie przyjmiesz. Masz tam zapisany mój numer i Filipa. Zawsze możesz do nas dzwonić. Uprzedziłem go. Jakbym ja nie odbierał oczywiście... Choć wątpię.-Rzuciłam się na chłopaka tuląc go mocno do siebie. Posłałam mu szczery uśmiech i wstałam z jego kolan kierując się na górę.-Ale bez śniadania nie wyjdziesz.-powiedział stanowczo. Zaśmiałam się siadając znów przy stole.
***
Dwie godziny później byłam już gotowa do wyjścia. Pożegnałam się tylko z Jankiem i opuściłam dom. "Mieszkałam" bardzo niedaleko, więc bardzo dobrze rozpoznawałam okolice. To nie mógł być przypadek, że Jaś mieszka ze dwie ulice dalej. Nie znał mojego adresu. Nie mieliśmy kontaktu. To nie mógł byś przypadek. Bardzo mnie to ciekawiło. Nim się obejrzałam stałam już pod domem. Niepewnie chwyciłam klamkę i pociągnęłam ją, wchodząc do środka. W domu panowała spokojna atmosfera. Ale gdy mnie zobaczą nie będzie już tak miło. Jak najszybciej podreptałam na górę do mojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy walizkę i spakowałam w nią najpotrzebniejsze rzeczy. Ubrania, bieliznę, kosmetyczkę i jakieś oszczędności. Nie wiem jak mi się to udało, ale zdążyłam wyjść niezauważona. Wracając wstąpiłam do jakiegoś sklepu kupując coś dla Janka. Zanim się spostrzegłam byłam już w domu. Nie było nigdzie Janka, co trochę mnie zdziwiło. Wróciłam do pokoju, który dzieliłam z chłopakiem, odkładając walizkę koło łóżka. Położyłam się na nie, a oczy same zaczęły mi się zamykać. Jednak po kilku minutach zerwałam się słysząc głośny trzask drzwiami. Po chwili Jasiek wparował niczym opętany do pokoju.
-Co ty tu jeszcze robisz?! Kazałem Ci przecież wypierdalać! Odpierdol się od mojego życia raz na zawsze!
Następnego dnia:
Obudziło mnie delikatne szturchanie za ramę.
-Maamoooo, mogę nie iść dzisiaj do szkoły?-powiedziałam nieświadomie. W odpowiedzi usłyszałam tylko śmiech. Otworzyłam leniwie oczy, parząc na osobę, która bezczelnie przerwała mi sen. Na twarz Janka padały promienie słoneczne, przez które wydawał się on jeszcze piękniejszy. Podniosłam się do pozycji siedzącej, by mieć na niego lepszy widok.-Co?!-podniosłam delikatnie głos.-Co takiego się stało, że musiałeś mnie obudzić?!-jęknęłam rozpaczliwie, rzucając się na łóżko z zamiarem ponownego uśnięcia. Niestety nie było mi to dane, gdyż nie całą minutę później, poczułam czyjąś dłoń owiniętą wokół mojej kostki. Chłopak zaczął ciągnąc mnie po łóżku, a gdy już miałam zderzyć się z twardą strukturą podłogi, moje ciało zostało otulone przez jego ciepłe dłonie, które podniosły mnie, nie pozwalając upaść. Chłopak od razu zaczął kierować się do kuchni. Zaniemówiłam, gdy zobaczyłam cały zapełniony jedzeniem stół. -To... to dla mnie?-zapytałam, lekko się wahając.
-Oczywiście, że dla ciebie.-zaśmiał się. Ooo on nawet śmieje się uroczo... Nie! Ania spokój! Ty nie możesz się w nim zakochać! Chłopak puścił mnie, stawiając na ziemi.
-Ale ja... nie jestem głodna.-szepnęłam, zajmując jedno z miejsc przy stole.
-Ok, musimy porozmawiać.-powiedział spokojnie. Mi jednak od razu zaczęły trząść się ręce.-Posłuchaj, ja nie jestem taki głupi za jakiego mnie uważasz. Myślisz, że nie zauważyłem, że przestałaś jeść?! Przecież to widać. Powiedz mi wszystko co Cię teraz gnębi. Dlaczego nie jesz, czemu się mnie boisz i co masz zamiar z tym wszystkim zrobić. Masz mi to wytłumaczyć w tej chwili.-powiedział na jednym tchu. Patrzyłam na niego, nie wiedząc co zrobić. Otworzyłam usta z zamiarem odpowiedzi, lecz po chwili znów je zamknęłam, nie mając nic ciekawego do powiedzenia. Oczy chłopaka wciąż wlepione były we mnie, a ja nadal nie wiedziałam co powiedzieć. Po kilku minutach ciszy, postanowiłam wyjaśnić mu wszystko, co wydarzyło się od naszego rozstania i dlaczego z buntowniczki stałam się małą dziewczynką, która boi się wszystkiego.
-Odkąd wyprowadziłam się z Legnicy, stałam się osobą bardzo zamkniętą w sobie. Straciłam najważniejszą osobę w moim życiu. Ciebie.-utrzymywałam z nim kontakt wzrokowy.-Chociaż po jakichś dwóch latach chciałam znaleźć sobie osobę której będę mogła się zwierzyć, pogadać. Szczególnie po tym jak ojciec zaczął się nade mną znęcać. Jednak zawszę, gdy komuś zaufałam okazywało się, że chciała dowiedzieć się tylko czegoś o mnie, by później ośmieszyć mnie w oczach innych. Raz nawet pobili mnie za to, że nie jestem jak moja siostra...Zawsze byłam do niej porównywana. I pomimo, że byłyśmy niemal identyczne, to zawsze ja byłam ta gorsza. Powtarzano mi w domu, że sprawiam same kłopoty, że wydali na mnie już i tak za dużo pieniędzy.-coraz więcej wspomnień wracało do mojej głowy. Łzy same zaczęły płynąć po policzkach, a chłopak który już zdążył wziąć mnie na swoje kolana, zaczął ścierać je delikatni- Po tym wszystkim straciłam zaufanie do ludzi. Wszystkiego zaczęłam się bać, a przez to, że byłam zawsze za wszystko obwiniana sama zaczęłam się obwiniać. Tu nie chodzi o ciebie...nie boje się ciebie. Boje się ludzi.-wtulona w ciało Janka, cała zapłakana. Nie potrafiłam powiedzieć co wtedy czułam. I to nie był smutek. Nie mam pojęcia co. Może bezradność(?)W każdym razie po 15 minutach, gdy moje policzki wyschły już od łez, zaczęłam delikatnie się podnosić. Jednak żelazny uścisk Janka nie pozwalał mi na to.-Jaś...-spojrzał na mnie wyczekująco.-Bo...mogę u ciebie zostać. Prawda?-zapytałam niepewnie.
-Oczywiście.-odpowiedział szybko.
-To chciałam iść do domu, żeby wziąć jakieś ubrania.-powiedziałam. Chłopak tylko pokiwał głową, po czym mnie przytulił. Muszę przyznać. Zdziwił mnie ten gest. Jeszcze chwilę trwaliśmy w uścisku i chłopka mnie puścił.
-A, bym zapomniał.-wstał i skierował się do jakiejś szuflady, wyjmując z niej jakieś pudełko. Gdy spojrzałam na etykietę już wiedziałam, że to telefon.
-Nie wezmę tego.-powiedziałam szybko. On tylko się zaśmiał, wpychając mi telefon do rąk. -Weźmiesz. I tak będę Ci go dawał dopóki go nie przyjmiesz. Masz tam zapisany mój numer i Filipa. Zawsze możesz do nas dzwonić. Uprzedziłem go. Jakbym ja nie odbierał oczywiście... Choć wątpię.-Rzuciłam się na chłopaka tuląc go mocno do siebie. Posłałam mu szczery uśmiech i wstałam z jego kolan kierując się na górę.-Ale bez śniadania nie wyjdziesz.-powiedział stanowczo. Zaśmiałam się siadając znów przy stole.
***
Dwie godziny później byłam już gotowa do wyjścia. Pożegnałam się tylko z Jankiem i opuściłam dom. "Mieszkałam" bardzo niedaleko, więc bardzo dobrze rozpoznawałam okolice. To nie mógł być przypadek, że Jaś mieszka ze dwie ulice dalej. Nie znał mojego adresu. Nie mieliśmy kontaktu. To nie mógł byś przypadek. Bardzo mnie to ciekawiło. Nim się obejrzałam stałam już pod domem. Niepewnie chwyciłam klamkę i pociągnęłam ją, wchodząc do środka. W domu panowała spokojna atmosfera. Ale gdy mnie zobaczą nie będzie już tak miło. Jak najszybciej podreptałam na górę do mojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy walizkę i spakowałam w nią najpotrzebniejsze rzeczy. Ubrania, bieliznę, kosmetyczkę i jakieś oszczędności. Nie wiem jak mi się to udało, ale zdążyłam wyjść niezauważona. Wracając wstąpiłam do jakiegoś sklepu kupując coś dla Janka. Zanim się spostrzegłam byłam już w domu. Nie było nigdzie Janka, co trochę mnie zdziwiło. Wróciłam do pokoju, który dzieliłam z chłopakiem, odkładając walizkę koło łóżka. Położyłam się na nie, a oczy same zaczęły mi się zamykać. Jednak po kilku minutach zerwałam się słysząc głośny trzask drzwiami. Po chwili Jasiek wparował niczym opętany do pokoju.
-Co ty tu jeszcze robisz?! Kazałem Ci przecież wypierdalać! Odpierdol się od mojego życia raz na zawsze!
_______________________________________________________
Witam, dziś rozdział trochę dłuższy. Mam nadzieję, że się podoba ;) Następny rozdział pojawi się za dwa dni. A później wracamy do poprzedniego dodawania czyli w piątki. Zachęcam do komentowania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)