Patrzyłam na niego jak osłupiała, nie wiedząc co się dzieje. Czy zrobiłam coś źle? Pospiesznie wstałam z łóżka, zbierając swoją walizkę i omijając chłopaka, który stał z zaciśniętą szczęką. Łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Zbiegłam szybko na dół, czując jak chłopak podąża za mną. Wsunęłam na siebie buty i bluzę i wyszłam z mieszkania. Za sobą usłyszałam jeszcze:
-I nigdy więcej tu nie wracaj.-Aż zakręciło mi się w głowie od tych wszystkich słów wypływających z jego ust. Nie wiem co zrobiłam, ale mogłam się domyślić, że tak to się skończy. Przecież nikt nie wytrzymałby ze mną tyle czasu. Stanęłam przed domem chłopaka, zastanawiając się co zrobić dalej. Pomimo wcześniejszej słonecznej pogody, teraz na niebie znajdowały się deszczowe chmury. Miałam nadzieje, że szybko nie zacznie padać. Przypomniała mi się komórka od Janka, która wciąż była w mojej kieszeni. Wyciągnęłam ją i wybrałam numer do Filipa. Po kilku sygnałach chłopak odebrał.
-Halo?-powiedział.
-Nie przeszkadzam?-zapytałam, starając się by mój głos się nie złamał od guli w gardle.
-Ania? Nie, oczywiście, że nie. Stało się coś?-spytał troskliwie. I w tym momencie nie ukrywałam już emocji i wszystko co siedziało we mnie zaczęło wydostawać się na zewnątrz. Szlochałam w słuchawkę, dławiąc się łzami, a chłopak nie wiedząc o co chodzi wypytywał o wszystko.-Ania, uspokój się! Gdzie jesteś? Za chwilę po ciebie przyjadę.-powiedział spokojnym, lecz zmartwionym głosem.
-Koło domu Janka, tylko nic mu nie mów, proszę.-szepnęłam.
-Zaraz tam będę.-oznajmił, po czym usłyszałam dźwięk zakończenia rozmowy. Wszystko w jednej chwili zaczęło się sypać. Gdy dowiedziałam się, że Janek to "mój Janek", z którym spotykałam się te kilka lat temu, byłam cholernie szczęśliwa, choć nie było tego po mnie widać. Miałam nadzieję, że może coś z tego wyjdzie. Że zrozumie mnie i może do siebie wrócimy, ale w jednej chwili straciłam jego, dach nad głową i sens do życia. Bo dla kogo mam żyć skoro rodzice... w sumie nie są rodzicami, przyjaciół nie mam, a siostra to ździra bez uczuć? Stałam kilka minut bez ruchu, wpatrując się w jeden punkt przede mną. Nim sie zorientowałam Filip był już koło mnie.-Wytłumacz mi co się stało.-powiedział, a ja żuciłam się na niego tuląc jak najmocniej. Nic nie poradzę, taka już jestem. Potrzebowałam ciepła drugiej osoby.-Hej, spokojnie zaraz zabiorę Cie do mnie, ale powiedz co się stało i dlaczego nie jesteś u Janka. -Spojrzałam w jego oczy które były bardzo podobne do Jaśka tylko... ostatnie co wiedziałam w oczach chłopaka to ból i złość. A u Filipa było zupełnie inaczej. Widziałam w nich zmartwienie i współczucie. Gdy zorientowałam się, że chłopak czeka na odpowiedź pokiwałam tylko głową.
***
Siedziałam w samochodzie chłopaka. Dowiedziałam się, że razem z Jankiem jeżdżą na motorach. Brunet nigdy o tym nie wspominał. Kilka minut później byliśmy już przed domem Filipa. Jego dom podobnie jak Janka wydawał się ogromny. Zdziwiło mnie to, jak bardzo są do siebie podobne. Wnętrze było urządzone w stylu typowo nowoczesnym, gdzie przeważał czarny kolor. Chłopak zaprowadził mnie do pokoju, który zupełnie różnił się od reszty. Był cały błękitny z nutką fioletu, urządzony typowo dziewczęco.
-Dziękuję. Tylko...proszę nie mów nic Jaśkowi.-poprosiłam chłopaka, który westchnął siadając na wielkim łóżku, usadzając mnie obok.
-Posłuchaj. Bardzo nie podoba mi się to jak on Cię potraktował i zamierzam mu to powiedzieć. Jasiek nie zrobiłby tego tak po prostu. Musiał mieć jakiś powód.-powiedział.
-Sądzisz, że to moja wina?-spytałam ze smutkiem. Może i ma rację.
-Nie, oczywiście, że nie. Chodzi mi o to, że muszę z nim porozmawiać. Inaczej nie dowiem się dlaczego tak zrobił, ok?-pokiwałam głową.
-Tylko ja się boję, że on będzie na mnie zły i coś mi zrobi.-szepnęłam cichutko.
-Obiecuję, że nic ci nie zrobi. Nie byłby do tego zdolny, poza tym ja będę obok.-zapewnił. Ponownie pokiwałam głową.-Może się prześpij, albo połóż. Ja będę na dole. Znajdziesz mnie.-powiedział wychodząc z pokoju...
***Perspektywa Janka***
Siedziałem przed telewizorem, nerwowo tupiąc nogą. Nie mogłem ochłonąć po tym co się stało. Usłyszałem dzwonek telefonu. Wkurwiony podniosłem się z fotela, idąc w stronę dźwięku. Po chwili jednak wróciłem do tego samego miejsca, uderzając nogą w ścianę, gdy nie mogłem znaleźć przedmiotu. Usiadłem nerwowo na kanapie, rzucając poduszką leżącą obok. Przekląłem pod nosem, zauważając telefon, który jeszcze przed chwilą znajdował się pod poduszką. Widząc, że dzwoni Filip, szybko przesunąłem palcem po ekranie, odbierając połączenie.
-Co?!-krzyknąłem.
-Stary musimy pogadać.-powiedział, a ja już wiedziałem, że to będzie trudna rozmowa.
-O co chodzi?-powiedziałem trochę spokojniej, choć nadal byłem cholerni wkurwiony.
-Przyjedź do mnie.-powiedział.
-Będę za dziesięć minut. -mruknąłem, zakańczając połączenie. Wsadziłem telefon do kieszeni, zabierając tylko kurtkę i klucze i wyszedłem z domu. Wsiadłem na motor i odjechałem. To była jedyna rzecz na jaką miałem ochotę. Tylko szybka jazda na tym cudeńku potrafiła mi "pomóc". Czułem się wolny i oddzielony od świata. Gwałtownie przyśpieszyłem, wyprzedzając jadące przede mną samochody. Chwilę później byłem już przed domem Filipa. Zsiadłem z motoru i bez pukania wszedłem do siedziby mojego kumpla. Chłopak popatrzył tylko na mnie kręcąc głową.-Co?! Mam zły dzień. Mów po co Ci jestem potrzebny.-mruknąłem od niechcenia.
-Możesz mi wytłumaczyć czemu Ania musiała do mnie dzwonić, bo wyrzuciłeś ją z domu?-zapytał, a we mnie zaczęło buzować bardziej niż wcześniej.
_______________________________________________________
Witam w 8 rozdziale. Mam nadzieje, że się podoba ;) Zapraszam do komentowania i z góry dziękuję za wszystkie kom.