czwartek, 24 grudnia 2015

Rozdział 6

WCZORAJ WIECZOREM DODAŁAM TEN ROZDZIAŁ NA BLOGA DZISIAJ ZAGLĄDAM I NIE MA! NIE WIEM JAK TO JEST MOŻLIWE PPRZEPRASZAM :'(
-Ej, co się dzieje?-zapytałem, nawet nie oczekując odpowiedzi. -Połóż się.-rozkazałem, delikatnie popychając dziewczynę. Położyłem rękę na podbrzuszu Ani, masując je delikatnie. Dziewczyna zaczęła oddychać trochę spokojniej. Szybko wstałem kierując się do kuchni. Nalałem do szklanki wody i udałem się z powrotem do pokoju. Po drodze wziąłem z łazienki  pudełko z tabletkami przeciwbólowymi. Wróciłem do dziewczyny i podałem jej szklankę z wodą i leki.-Połknij to.-powiedziałem. Ania posłusznie wykonała polecenie. Nie minęło pięć minut, a usłyszałem dzwonek do drzwi...

 Szybko podszedłem do drzwi i otworzyłem je.
-Siema stary.-powiedział Filip. Kiwnąłem głową, by wszedł. -Ej, co jest? Marnie wyglądasz.-wzruszyłem tylko ramionami.
-Ania się źle czuję. I słabo wygląda.-powiedziałem niechętnie.
- Strasznie się o nią martwisz.-powiedział podejrzliwie.- Stary czy ty się przypadkiem nie zakochałeś?-zapytał, a stanąłem jak wryty patrząc przed siebie. Czy to po mnie aż tak widać?!
***Perspektywa Ani***
Po kilku minutach, gdy brzuch przestał mnie już boleć, ubrałam się w bluzkę Janka i leginsy, które miałam na sobie poprzedniego dnia i zeszłam na dol do chłopaka. W salonie zastałam Janka i innego chłopaka, który był prawdopodobnie jego przyjacielem, o którym mi opowiadał. Chłopaki zawiesili na mnie swój wzrok. 
-Ja...przepraszam.-szepnęłam i odwróciłam się, z zamiarem powrotu do pokoju. 
-Czekaj. Gdzie uciekasz?-zapytał Jasiek. Odwróciłam się.-Już wszystko dobrze? Nic cię nie boli?-pokręciłam przecząco głową, na co się uśmiechnął.-Ładnie Ci w mojej bluzce.-powiedział chichrając się pod nosem. Jak zawsze musiałam spalić buraka. -To jest Filip.-powiedział wskazując ręką na chłopaka, stojącego tuż obok. 
-Miło poznać. Jasiek dużo mi o tobie opowiadał.-powiedział, na co dostał kuksańca w bok od Jaśka. Dużo o mnie opowiadał? Ooo. Miło. Chłopak podał mi rękę, którą niepewnie uściskałam.
-Ania.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy. 
***
Leżałam głową na kolanach Jaśka. Pomimo wczesnej godziny byłam bardzo śpiąca. Chłopaki gadali i śmiali się, a ja po prostu leżałam z zamkniętymi oczami, rozmyślając nad życiem. Byłam ciekawa wielu rzeczy. Ile spędzę u Janka? Czy wrócę kiedyś do domu? A może chociaż raz w życiu mi się poszczęści i będę miała normalny dom, o którym zawsze marzyłam? W rozmowie między chłopakami usłyszałam słowa, które mnie trochę zaskoczyły.
-Wyglądacie ja para.-Otworzyłam oczy, a Filip z flirciarskim uśmieszkiem patrzył na nas. Jasek tylko zaśmiał się i pokręcił głową.
-Chyba pójdę się położyć.-powiedziałam szybko wstając z kolan Jaśka. 
-Coś się stało?-zapytał chłopak, na co pokręciłam tylko przecząco głową. Wstałam i wyszłam. Pobiegłam na górę rzucając się na łóżko. Długi czas minął, a ja nadal leżałam w tej samej pozycji patrząc tępo w przestrzeń. Nawet nie zauważyłam kiedy z moich oczy zaczęły lać się łzy. Pewnie teraz zapytacie "co się stało? O co chodzi?" Jestem inna niż wszystkie dziewczyny. Wszystko mnie dobija i wszystkiego się boje. Niektóre rzeczy, które inne dziewczyny uznałyby za komplement, ja mogę wziąć za obwinianie mnie. A  mianowicie...
-Hej co się stało? Wybiegłaś z pokoju jakbyś ducha zobaczyła.-dopiero, gdy podrzedł bliżej mnie dostrzegł mokre od łez policzki.-Ej, czemu płaczesz?-Podniósł mnie usadzając na swoich kolanach.
-Ja nie jestem jak wszystkie inne dziewczyny...
-No pewnie że nie. Jesteś wyjątkowa.-przerwał mi. Westchnęłam cicho spuszczając wzrok.
-Filip stwierdził, że wyglądamy jak para. Ja... tuliłam się do ciebie, spałam z tobą w jednym łóżku, chodzę w twojej koszulce... czy to nie przesada? Nawet nie wiem, czy masz dziewczynę, a zachowuje się jakbym ja nią była.-powiedziałam. Janek patrzył na mnie chwilę, po czym zaczął się śmiać.
-I tylko dla tego płaczesz i się zamartwiasz?!-poniósł delikatnie głos.- Nie mam dziewczyny i nie mam zamiaru mieć w najbliższym czasie. Musisz się trochę rozluźnić. Za dwa dni pojedziemy na jakieś "wakacje".-powiedział zupełnie poważnie.
-Nie! Nie ma takiej opcji...
-Ale ja się ciebie nie pytałem. Pojedziesz ze mną dobrowolnie, albo zabiorę Cię tam siłą.-zaśmiał się.
-Ale ja nie mam pieniędzy.-spuściłam wzrok. On jednak chwycił za moją brodę, zmuszając do spojrzenia na niego. 
-Ale ja mam.
-Ja nie będę miała z czego Ci potem oddać.-powiedziałam zawstydzona. 
-A czy ktoś kazał Ci oddawać?-zapytał. Pokręciłam przecząco głową.-Uznaj to za prezent za długie lata samotności.-powiedział uśmiechając się. Patrzyłam w jego oczy, dalej się wahając.-No nie daj się prosić.-ostatecznie zgodziłam się, oczywiście pod lekkim szantażem z jego strony. Miałam nadzieję, że będę miała jakąś zabawę z tego wyjazdu, że spędzę ten czas miło... Jeszcze nie wiedziałam jak bardzo się myliłam.
_____________________________________________________________
Witam, i oczywiście na początku jak zwykle  przepraszam, że tak późno. Chyba przeprosiny staną się naszą tradycją XD Zachęcam do komentowania i jeśli coś się nie podoba to proszę o napisanie tego w komentarzu, a postaram się to naprawić :D

1 komentarz: